Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788364887383
Wysyłka od: 15.00 PLN

Dlaczego zabiłam moją najlepszą przyjaciółkę
Autor: Amanda Michalopoulou

Wydawnictwo: Książkowe Klimaty, 2016
Okładka: miekka
Stan: dobry plus

Uwagi: dedykacja autorska

O książce

Amanda Michalopoulou wzięła na warsztat temat pozornie ograny: „przyjaźń od dzieciństwa aż po kryzys wieku dorosłego”. Tyle że w jej wykonaniu przypomina to raczej wiwisekcję niż sentymentalny powrót do lat szkolnych. Anna i Maria nie są „dwiema bratnimi duszami”, lecz dwoma wersjami tego, kim kobieta może (lub musi) się stać w kraju, który właśnie wytrzeźwiewa po dyktaturze. W tle mamy Grecję po juncie, ale polityka nie jest tu dekoracją – wdziera się w język, w poglądy, w sposób, w jaki bohaterki negocjują władzę w swojej relacji. To, co w innych powieściach pozostaje metaforą, tu nabiera bardzo konkretnych konturów: lewicowy etos rodziców Anny, emigracyjna formacja, doświadczenie „powrotu do ojczyzny” jako obcego miejsca – wszystko to wyznacza oś, wokół której kręci się ich prywatny dramat.

Najbardziej interesująca jest forma „spowiedzi”, na jaką Michalopoulou pozwala swojej narratorce. Tytułowe „zabiłam” jest od początku oczywistą przesadą, ale autorka wykorzystuje tę przesadę do maksimum – jakby badała, ile teatralności potrzebuje kobieta, żeby opowiedzieć o czymś tak niskim i nieefektownym jak zazdrość, zależność, długotrwałe bycie „tą drugą”. Relacja Anny i Marii przypomina nieco relację Eleny i Liz w „Genialnej przyjaciółce” Ferrante, tylko bardziej ściśniętą w ramie politycznej historii i mniej skłonną do mitologizowania Neapolu – tutaj rolę mitycznego miasta przejmują Ateny, rozpięte między mieszczańskim salonem a ulicą, na której jeszcze niedawno bito ludzi. To przyjaźń jako długoterminowy eksperyment na cudzej tożsamości: Annę czytamy jako tę, która „ma narrację”, Marię – jako materiał, na którym ta narracja bywa okrutnie testowana.

Siła tej książki polega na tym, że Michalopoulou nie daje ani łatwej psychologizacji, ani prostego oskarżenia którejkolwiek z bohaterek. Toksyczność ich relacji jest pokazana bez modnego dziś słowniczka pojęć z terapii – zamiast etykiet dostajemy konkret: drobne upokorzenia, przejmowanie słownika i gestów, powolne wypieranie z własnego życia. Warstwa polityczna – emigracja, lewicowy etos, rozczarowanie demokracją – stanowi tu nie komentarz, lecz paralelę: tak jak Grecja usiłuje wymyślić siebie na nowo po przemocy, tak Maria próbuje „zabić” w sobie przyjaciółkę, która jest w istocie jej wewnętrznym cenzorem. To bardzo współczesna powieść o kobiecej przyjaźni – nie „wzmacniającej” ani „siostrzanej”, tylko takiej, która kosztuje więcej, niż bohaterki są skłonne przyznać, a mimo to trudno ją jednoznacznie potępić.