802 Procent Normy
Autor: Henryk Makarewicz, Wiktor Pental
Wydawnictwo: vis-a-vis / Etiuda, we współpracy z Fundacją Imago Mundi, 2008
Okładka: twarda
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne otarcia okładki
O książce
„802 procent normy. Pierwsze lata Nowej Huty” to jedna z tych książek–albumów, które z pozoru wyglądają jak zwykły produkt rocznicowej nostalgii, a po chwili okazują się dość celnym zamachem na pamięć zbiorową. Makarewicz i Pental – fotoreporterzy, którzy działali w samym środku „wielkiego przedsięwzięcia socjalizmu” – nie robią tu agitki ani antyagitki. Z ich zdjęć wyłania się Nowa Huta nie jako pomnik ideologii, lecz jako miejsce w stanie permanentnej prowizorki: błoto, beton, baraki, twarze młodych i zmęczonych jednocześnie, wymieszane z monumentalnymi planami architektów i partyjnych wizjonerów. Tytułowe „802 procent normy” działa jak ironiczna ramka – wiemy, że to język propagandy, ale patrząc na fotografie, widzimy raczej 802 procent zwyczajnego życia.
W odróżnieniu od wielu późniejszych, „demaskatorskich” ujęć PRL-u, ten album ma w sobie coś z dokumentu piszego „tu i teraz”, bez komfortu późniejszej wiedzy. Makarewicz i Pental nie potrzebują dopisywać komentarzy antysystemowych – robi to za nich kompozycja kadru: rozpięcie między oficjalnym optymizmem planów a realnością robotniczych baraków, między perspektywą szerokich alei a przykurzonymi sylwetkami ludzi walczących z błotem po kostki. To fotografia dokumentalna, która stoi bliżej socjologii niż heroizmu; miejscami przypomina najlepsze europejskie dokumenty powojenne, gdzie odbudowa i ideologia splatają się w jednym kadrze, ale bez potrzeby moralizowania. Istotne jest też, że wiele zdjęć wcześniej nie widniało w oficjalnym obiegu – to jak otwarcie bocznego archiwum Nowej Huty, tej nieoficjalnej.
Dla współczesnego odbiorcy książka ma potrójną wartość: historyczną (jako dokument pierwszych lat dzielnicy–symbolu), ikonograficzną (jako zapis stylu fotografii prasowej PRL) i, wbrew pozorom, literacką – bo te obrazy czyta się jak reportaż, który powstał bez jednego zdania tekstu. Jeśli ktoś chce zrozumieć, czym w praktyce było budowanie „miasta idealnego” w Polsce Ludowej, trudno o bardziej wymowny materiał niż te pozornie ciche, a w gruncie rzeczy bardzo głośne fotografie.