Diossos
Autor: Witold Makowiecki
Wydawnictwo: Siedmioróg, 1999
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Diossos” to jedna z tych książek młodzieżowych, które udają powieść przygodową, a tak naprawdę są całkiem zgrabnie zakamuflowaną lekcją kultury klasycznej. Makowiecki, zamiast pisać podręcznik o starożytnej Helladzie, wrzuca czytelnika w buty chłopca z Koryntu i pozwala mu przeżyć to wszystko „od środka”: ubóstwo, przemoc domową, niewolę, ucieczkę, żeglugę, zawody sportowe, spotkania z ludźmi różnych miast-państw. Tam, gdzie inni autorzy zadowalają się kostiumem antycznym – paroma kolumnami i chitonem – Makowiecki układa tło z detaliczną starannością antykwariusza: obyczaje, religijne rytuały, rola sportu, ekonomia niewolnicza, a przede wszystkim mentalność ludzi, dla których „honor” nie jest pustym słowem, tylko walutą codzienności.
Ciekawe, że emocjonalny ciężar książki wcale nie opiera się na „egzotyce starożytności”, lecz na czymś o wiele bliższym: rodzinnej krzywdzie i doświadczeniu bycia bezradnym wobec dorosłych. Ojczym–bankrut i alkoholik, rodzina oddana za długi jak towar, konieczność zdania się na własne nogi i cudzą łaskę – to wszystko mogłoby się wydarzyć równie dobrze w przedwojennej Polsce, co w Koryncie. Makowiecki wykorzystuje więc starożytność jak soczewkę: w dużym powiększeniu pokazuje mechanizmy zależności, przymusu, lojalności i przyjaźni. Wątek wyprawy do Pollinika, biegacza z Miletu, służy nie tylko temu, by bohater „miał przygody”, ale żeby zestawić ze sobą dwa światy: brutalną codzienność biedoty i niemal heroiczny etos sportowca, który jeszcze nie jest celebrytą, lecz kimś na pograniczu kapłana i wojownika.
Styl Makowieckiego jest prosty, lecz daleki od banalności: pisany z myślą o młodym czytelniku, ale bez protekcjonalnego tonu, z wyczuciem rytmu opowieści i z tą rzadką dziś w literaturze młodzieżowej cierpliwością do opisu realiów. Ma kształcić, ale nigdy wprost, zawsze poprzez fabularny impuls. Tym zresztą tłumaczy się jego trwałość w kanonie lektur – nie siłą wykazu szkolnego, lecz tym, że pod płaszczem powieści przygodowej kryje się całkiem poważne pytanie: kim stajemy się, gdy świat, który znamy, rozpada się na naszych oczach, a jedyne, co nam zostaje, to własna odwaga i parę wierności, których nie chcemy zdradzić.