Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788365662422
Wysyłka od: 15.00 PLN

Duszyczka
Autor: Maciej Krzyżan

Wydawnictwo: Towarzystwo Przyjaciół Sopotu — Redakcja „Toposu”, 2019
Okładka: miekka 
Stan: bardzo dobry

Uwagi: brak

O książce

„Duszyczka” to tomik, który z pozoru waży tyle, co nic – czterdzieści kilka stron, drobne, oszczędne wiersze, żadnej fajerwerki formalnej – a jednak jest to książka, którą czyta się jak coś między modlitewnikiem a szkicem do osobistego katechizmu wątpliwości. Krzyżan świadomie wybiera formę „zdrobnienia” duszy – nie dusza, lecz duszyczka, coś kruchego, trochę bezbronnego, nie do końca dorosłego. To znakomity zabieg: zamiast gromkiej metafizyki dostajemy intymną, niemal szeptaną rozmowę o rzeczach ostatecznych. Zdrobnienie nie infantylizuje, raczej rozbraja patos i otwiera przestrzeń, w której można mówić o Bogu, poczęciu czy śmierci bez kaznodziejskiego tonu.

Dominują tu wiersze krótkie, ascetyczne, jakby autor notował tylko to, co naprawdę „przeszło przez filtr sumienia”. Brak wielkich liter i rozrzedzona interpunkcja nie są modną pozą, lecz sposobem na zminimalizowanie hałasu – zdania płyną łagodnie, bardziej jak myśl niż jak deklaracja. Taka forma dobrze służy medytacyjnej liryce: Krzyżan miesza codzienność z teologią wcielenia, fizyczność życia z metafizyką, pamięć rodzinną z historią zbiorową. Duszyczka jest raz niemal dzieckiem, raz cieniem, raz czymś na kształt cząstki Boga w człowieku; ciągle w ruchu, w drodze, nigdy stuprocentowo „pewna”. W tle czuć tradycję poezji religijnej, ale bez dewocyjnego sosu – bliżej tu do spokojnego, powściągliwego Rilkego niż do egzaltacji.

Tomik pozostaje rzeczą kameralną, czytaną raczej przez tych, którzy lubią słuchać półgłosem niż przez miłośników literackich manifestów, i jest to jego naturalne środowisko. Lorkowski miał rację, zwracając uwagę na motyw daru: w „Duszyczce” wiara nie jest doktryną, lecz czymś kruchym, powierzonym człowiekowi z ryzykiem, że ten nie uniesie. Relacja z Bogiem ma tu charakter dialogu, czasem nieco kłopotliwego, pełnego pytań, które „bulwersują rozum”, ale nie dają się wyrzucić za drzwi. To poezja, która nie szuka efektu, tylko spokojnie pracuje w czytelniku; jeśli da jej się trochę czasu, zaczyna się ją traktować jak cichą obecność, a nie „kolejny tomik do przeczytania i odłożenia”.