Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9782268064697
Wysyłka od: 15.00 PLN

Au sujet de James Joyce
Autor: Anthony Burgess

Wydawnictwo: Le Serpent à Plumes, 2008
Okładka: miekka 
Stan: dobry

Uwagi: nieznaczne zarysowania okładki

O książce

„Au sujet de James Joyce” Burgessa to książka napisana z nieco zuchwałym założeniem: oto powieściopisarz, nie „joyceolog”, podejmuje się objaśnić jednego z najtrudniejszych autorów XX wieku „czytelnikowi zwykłemu”. Już sam ten gest jest znamienny – Burgess wchodzi na teren zarezerwowany zwykle dla profesorów w todze, uzbrojony nie w aparat teoretyczny, lecz w temperament prozaika i muzyka. Efekt jest osobliwy: zamiast kolejnej ciężkiej monografii dostajemy coś w rodzaju prowadzonej przy stole rozmowy o Joyce’u, która co chwila schodzi na dygresje o Irlandii, języku, katolicyzmie i samej sztuce powieści.

Najmocniejszym atutem tej książki jest to, że Burgess wcale nie udaje bezstronnego przewodnika. Joyce jest dla niego prywatnym bogiem literatury – widać to w entuzjazmie, ale też w surowości wobec wszelkich „leniwych” lektur. Omawiając „Dublińczyków”, „Portret artysty…”, „Ulissesa” i „Finnegans Wake”, nie rozkłada ich na części jak filolog, tylko pokazuje mechanikę od środka: jak działają aluzje, gry słowne, rytmy zdań. Potrafi jednym obrazem – często z odrobiną ironii – rozbroić aurę niesamowitej trudności: z „Ulissesa” robi nie tyle niedostępny monument modernizmu, ile rozbuchaną, chwilami sprośną komedię o jednym zwykłym dniu, polityce ciała i ciała w polityce.

Burgess pisze prozą, która sama jest małym hołdem dla Joyce’a: gęstą, rytmiczną, z zamiłowaniem do kalamburu, ale bez akademickiego zadyszania. Dla czytelnika francuskiego – a tym bardziej dla polskiego, który sięga po przekład francuski – to ciekawy, piętrowy dialog: Anglik tłumaczący Irlandczyka w języku, który żadnemu z nich nie był ojczysty. To wprowadzenie nie zastąpi lektury samego Joyce’a i nie udaje, że to zrobi; raczej zachęca, by wreszcie przestać bać się „Ulissesa” i potraktować go jak książkę do czytania, nie tylko do czczenia. W czasach, gdy Joyce bywa już często emblematem trudności, a nie pisarzem z krwi i kości, Burgess przypomina, że za eksperymentem stoi przede wszystkim żywy, komiczno-tragiczny teatr ludzkiego języka.