Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8321336191
Wysyłka od: 15.00 PLN

Owady
Autor: Laurence Mound 

Wydawnictwo: Arkady, 1991
Okładka: twarda 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Owady. Patrzę, Podziwiam, Poznaję” to typowy produkt swojej epoki: album edukacyjny z przełomu lat 80. i 90., kiedy polskie wydawnictwa – Arkady w szczególności – próbowały pożenić aspiracje „prawdziwej” encyklopedii z estetyką rodzinnego stolika kawowego. Mamy więc spore, albumowe kartki, sztywną oprawę i tę charakterystyczną wiarę, że fotografia przyrodnicza sama w sobie potrafi wychować wrażliwego obserwatora natury. Tekstu zwykle jest tyle, ile trzeba, żeby nie obciążyć młodego czytelnika terminologią, ale jednak zasugerować, że motyl, chrząszcz czy ważka to coś więcej niż „robaczek”.

W tego typu książkach interesujące jest zawsze napięcie między dydaktyką a zachwytem. Tytuł obiecuje trzy etapy: najpierw „patrzę” – czyli gołe oko, potem „podziwiam” – już nieco urefleksjonowane, a dopiero na końcu „poznaję” – wiedza jako finalny produkt fascynacji, nie odwrotnie. To odwrócenie klasycznej, szkolnej kolejności (najpierw definicja, potem obrazek) jest w gruncie rzeczy dość nowoczesne: dziecko ma najpierw przeżyć wizualny zachwyt wielkim zbliżeniem modliszki czy strukturą skrzydła motyla, a dopiero później dowiedzieć się, jak to się właściwie nazywa i do jakiego rzędu należy. Z dzisiejszej perspektywy, przesyconej cyfrowymi atlasami i aplikacjami rozpoznającymi gatunki na podstawie zdjęcia, taki drukowany album ma nieoczekiwany walor – spowalnia uwagę, zmusza do patrzenia dłużej niż kilka sekund.

Na tle współczesnych, przeestetyzowanych „picture booków” o przyrodzie ta książka będzie wyglądać nieco archaicznie – ikonografia końca XX wieku, dobór gatunków podporządkowany raczej „efektowności” niż ekologicznemu kontekstowi, prostolinijny język popularnonaukowy bez modnych dziś opowieści o bioróżnorodności. Ale właśnie jako artefakt pewnej epoki edukacji przyrodniczej jest ciekawa: to przewodnik, który uczył kilku pokoleń, że owad nie jest jedynie czymś do rozdeptania, lecz miniaturowym światem form, barw i strategii przetrwania. Na półce antykwarycznej świetnie sprawdza się jako punkt wyjścia do rozmowy o tym, jak zmienia się sposób opowiadania dzieciom o naturze – od katalogu „ładnych okazów” do prób włączania młodego czytelnika w myślenie o ekosystemie.