Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Opowieści tatrzańskich kurierów
Autor: Alfons Filar

Wydawnictwo: Książka i Wiedza, 1969
Okładka: miekka z obwolutą
Stan: dobry

Uwagi: otarcia/zagięcia obwoluty

O książce

„Opowieści tatrzańskich kurierów” to jedna z tych książek, które czyta się jak powieść przygodową, a potem człowiek z pewnym zażenowaniem przypomina sobie, że to wszystko działo się naprawdę, z prawdziwym śniegiem, prawdziwym mrozem i prawdziwą kulą w potylicę w razie wpadki. Filar ma rzadką umiejętność: z materiału, który inni autorzy potrafiliby zamordować suchą dokumentacją, wyciąga żywe opowieści. Głosy przewodników, narciarzy, łączników – ludzi z krwi i kości, z konkretną gwarą, przyzwyczajeniami, lękami – nie służą mu do budowania pomnika z brązu, raczej do odtworzenia klimatu gór w stanie wojennym avant la lettre: Tatr jako granicy, szlaku, labiryntu i kryjówki zarazem.

Ciekawe jest, jak mocno ta książka zakorzeniona jest w topografii. Mapy i szkice tras nie są tu dodatkiem dla turysty-bibliofila, lecz częścią narracji: czytelnik niemal „idzie” z kurierami, rozumie, dlaczego wybierali ten, a nie inny żleb, gdzie śnieg zdradzał ślady, a gdzie mgła była sojusznikiem. W tle wyczuwa się jeszcze duch międzywojennej „zakopiańskiej bohemy” – ci sami ludzie, którzy w latach 30. prowadzili ceprów na Giewont i ścigali się na nartach, w latach wojny przenoszą meldunki i ludzi przez granicę, jakby góry tylko zmieniły przeznaczenie, nie topografię. Filar umie to pokazać bez patosu: raczej jako nieuchronną kontynuację niż historyczny fajerwerk.

Książka Filara pełniła zresztą rolę nie tylko dokumentu, ale i nieformalnego „kanonu” pamięci o tatrzańskim podziemiu. Na tle innych wojennych wspomnień tamtych lat – często schematycznych, politycznie przyciętych – wyróżnia się lokalnym uchem: ważniejsze od wielkiej polityki są tu konkretne nazwiska przewodników, przebieg ścieżek, taktyka przejść i to, jak wyglądał przesłuchujący gestapowiec z Nowego Targu. Dziś „Opowieści tatrzańskich kurierów” są także dokumentem pewnego stylu pisania o wojnie: jeszcze zanurzonego w pamięci świadków, ale już porządkującego fakty, zanim historię przejmą wyłącznie archiwiści. Dla miłośnika gór to lektura obowiązkowa; dla reszty – rzadki przykład literatury faktu, w której miejsce akcji jest równie ważnym bohaterem jak ludzie.