W kręgu Hitlera
Autor: Marian Podkowiński
Wydawnictwo: Książka i Wiedza, 1995
Okładka: miekka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„W kręgu Hitlera” to książka wyraźnie pisana przez człowieka, który długo siedział w archiwach i jeszcze dłużej w sali sądowej w Norymberdze. Podkowiński nie konstruuje syntezy dziejów III Rzeszy, tylko raczej serię dobrze udokumentowanych „pęknięć” w oficjalnym obrazie nazizmu. Każdy szkic jest tu próbą podważenia jakiegoś utrwalonego mitu: o heroicznych nazistowskich dysydentach, o „apolitycznych” technokratycznych zbrodniarzach, o rzekomych meandrach dyplomacji Watykanu czy o zagadce Hessa, którą autor przewrotnie rozbiera na czynniki pierwsze. Zamiast jednolitej narracji dostajemy laboratorium: dokument, relację, pamiętnik, a obok nich chłodną, czasem zgryźliwą glosę komentatora.
Wychodzi tu doświadczenie reportera z procesów norymberskich: Podkowiński ma znakomite wyczucie, gdzie kończy się autentyczna pamięć, a zaczyna autokreacja i linia obrony. Widać, że bardziej niż wielkie strategie interesują go biografie „drugiego szeregu”: Strasser, funkcjonariusze Abwehry, ludzie obsługujący aparat propagandy, hierarchowie Kościoła negocjujący konkordat. To nie jest historyk, który z lubością gromadzi fakty – to publicysta, który pyta, kto i po co przez lata „polerował” wizerunki tych postaci. W rozdziałach dotyczących Goebbelsa czy Mussoliniego czuć wyraźnie: autora bawi demaskowanie szczególnie nachalnie retuszowanych legend, nawet jeśli robi to w surowym, beznamiętnym tonie.
Na tle dzisiejszej literatury o III Rzeszy książka może się wydawać momentami siermiężna, bo to proza lat 70.: bez teoretycznych fajerwerków, czasem z obowiązkowym ówczesnym antyfaszystowskim sznytem. Ale jej wartość tkwi gdzie indziej. Podkowiński, operując ograniczonym wówczas dostępem do źródeł, pokazuje, jak dużo można wydobyć z uważnej lektury dzienników i zeznań – i jak bardzo należy im nie ufać. Czyta się to dziś trochę jak warsztatową lekcję krytyki źródeł podaną w formie felietonu: momentami przyciężkiego, ale zwykle celnego. Dla czytelnika obeznanego z klasycznymi biografiami Hitlera i jego kręgu będzie to raczej zbiór ciekawych korekt i dopowiedzeń niż odkrycie, ale dla kogoś zainteresowanego polską tradycją pisania o nazizmie – pozycja symptomatyczna i wciąż pouczająca.