Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Republika Południowej Afryki - Kraj Apartheidu
Autor: Tadeusz Łętocha

Wydawnictwo: Książka i Wiedza, 1967
Okładka: miekka 
Stan: dobry

Uwagi: otarcia/nieznaczne przybrudzenia okładki

O książce

„Republika Południowej Afryki – Kraj Apartheidu” to klasyczny produkt polskiej literatury faktu końcówki lat 60., ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Łętucha bierze na warsztat temat, który w 1967 r. nie był jeszcze opatrzony kliszami późniejszych kampanii medialnych, tylko funkcjonował jako żywy, rozwijający się system opresji. Pisze o kraju, w którym apartheid nie jest rozdziałem zamkniętym, lecz właśnie dopinanym kolejnymi ustawami – od regulacji osadnictwa po bantustanizację. Już sam fakt, że książka powstaje „w trakcie trwania procesu”, czyni ją raczej raportem politycznym niż historyczną syntezą: czytelnik dostaje opis mechanizmów, które jeszcze nie doszły do swej ponurej kulminacji.

Warto pamiętać, że to publikacja Książki i Wiedzy, czyli wydawnictwa ściśle sprzężonego z oficjalną linią PRL. Krytyka rasizmu i kolonializmu jest tu zapewne szczera, ale nasycona słownikiem epoki: wyzysk, imperializm, walka narodowowyzwoleńcza – to nie tylko kategorie analityczne, lecz i obowiązkowe hasła. Paradoksalnie jednak takie pozycje często bywały rzetelniejsze niż można by sądzić: by propagandowo uderzyć w Zachód, trzeba było znać fakty, liczby, ustawy, nazwiska przywódców ruchu oporu. Można się więc spodziewać mozolnie zestawionych danych o strukturze rasowej społeczeństwa, systemie paszportów wewnętrznych, ekonomicznym podłożu segregacji oraz pierwszych reakcjach ONZ i państw niezaangażowanych – wszystko to w tonie jednoznacznego oskarżenia, ale z ambicją dokumentacyjną.

Dziś książka Łętuchy ma przede wszystkim wartość źródła do historii recepcji apartheidu w bloku wschodnim. Nie dowiemy się z niej tego, co przyniosły późniejsze badania – niuansów wewnętrznej debaty w RPA, rozłamów w ruchu oporu czy krytycznej rewizji mitu „wyłącznie zewnętrznej presji”. Za to zobaczymy, jak europejski autor z państwa satelickiego widział południowoafrykański system w momencie jego największej pewności siebie. Dla dzisiejszego czytelnika to raczej dokument epoki – połączenie dossier oskarżycielskiego i politycznej broszury – niż „ostateczna książka o apartheidzie”. Ale jako świadectwo, jak zimna wojna przepracowywała cudzą niesprawiedliwość, starannie oddzielając ją od własnej, jest to lektura zaskakująco pouczająca.

Polecamy