Żal
Autor: Hanna Krall
Wydawnictwo: Świat Książki, 2007
Okładka: twarda
Stan: dobry/dobry minus
Uwagi: nieznacznie przekrzywiony blok
O książce
„Żal” to w gruncie rzeczy osobliwy „autorski wybór” – nie tyle antologia, ile rodzaj późnej kompozycji z wcześniejszych książek Krall. Z pięciu tomów – „Hipnozy”, „Tańca na cudzym weselu”, „Dowodów na istnienie”, „Tam już nie ma żadnej rzeki” i „To ty jesteś Daniel” – powstaje tu jeden, bardzo gęsty organizm. Wspólnym mianownikiem jest Zagłada, ale to byłoby określenie zbyt wygodne: Krall interesuje raczej życie w długim cieniu Zagłady, ci wszyscy, którzy ocaleli „zamiast kogoś”, na cudzym miejscu, w cudzym mieszkaniu, z cudzym imieniem. To nie jest reportaż interwencyjny ani historyczny w klasycznym sensie – to raczej katalog ludzkich biografii poprzecinanych historią, w których fakty i pamięć układają się w delikatne, ale niezwykle trwałe konstrukcje.
Charakterystyczna dla Krall oszczędność języka w „Żalu” wybrzmiewa mocniej przez nagromadzenie tekstów: krótkie zdania, brak patosu, konsekwentna nieufność wobec wielkich słów. Autorka niemal nie komentuje, tylko ustawia ludzi i zdania wobec siebie w taki sposób, że komentarz rodzi się w głowie czytelnika. Reportaż u niej nie służy już „ujawnianiu”, lecz raczej mierzeniu się z tym, czego ujawnić się nie da – z metafizyką przypadku, z pytaniem, dlaczego jedni zostali, a inni zniknęli. Ta metafizyczność jest zresztą bardzo ziemska: objawia się w drobnych szczegółach, nazwiskach, przedmiotach, w cudzych mieszkaniach, które stają się prywatnymi archiwami historii XX wieku.
W polskim pejzażu literatury faktu „Żal” działa jak summa pewnego sposobu pisania o Zagładzie i o polsko‑żydowskiej historii bez efektownych tez i bez wygładzania biografii. Jeśli ktoś zna wcześniejsze tomy, zobaczy tu ciekawy efekt „przemontowania” – inaczej rozłożone akcenty, inne sąsiedztwa tekstów, przez co tematy, dotąd rozproszone, zaczynają się na siebie nakładać. Dla czytelnika, który z Krall dopiero zaczyna, „Żal” może być lekturą od razu wymagającą: to opasła, ale ascetyczna książka, bez fabularnych podpórek i łatwych wzruszeń. W zamian daje coś rzadszego – poczucie, że reporterka nie tyle „opisuje przeszłość”, ile wydobywa z niej ludzi, którzy nie bardzo wiedzą, jak w tej przeszłości żyć dalej.