Cynga. Wspomnienia z łagrów północy 1940–1944
Autor: Jerzy Drewnowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1989
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Cynga” Drewnowskiego należy do tego nurtu literatury łagrowej, który nie ma ambicji tworzenia „wielkiego fresku” na miarę Sołżenicyna, lecz działa bliżej skóry, niemal na poziomie nerwu. To wspomnienia pisane z pozycji człowieka, który nie potrzebuje już nikogo przekonywać, że system radziecki był zbrodniczy – opisuje więc nie tyle ideologię, co fizjologię terroru: wychłodzone kości, rozklekotane nerwy, rozpadającą się psychikę. Sam tytuł, „Cynga”, odsyła do choroby – do stanu, w którym organizm i świadomość ulegają stopniowej korozji, a człowiek wciąż jeszcze zachowuje pamięć o tym, kim był, i co traci. W odróżnieniu od wielu heroicznych narracji, Drewnowski nie stawia na patos, lecz na rejestrację – czasem niemal obojętną, właśnie przez to przejmującą.
Interesujące jest usytuowanie tej książki w polskiej tradycji świadectw obozowych. Z jednej strony od razu przychodzą na myśl klasyczne „Inny świat” Herlinga-Grudzińskiego czy „Archipelag GUŁag” Sołżenicyna, ale Drewnowski idzie ścieżką bardziej lokalną, „szpitalną”: jego zainteresowanie kieruje się ku chorobie, psychice, językowi przetrwania. Zamiast wielkich uogólnień – szczegół: lekarz łagrowy, obozowe łóżko, absurd drobnej procedury, współwięzień, który pęka nie w chwili bicia, lecz w chwili samotności. Autor pokazuje łagier jako laboratorium rozpadu – także intelektualnego i moralnego – i w tym sensie bliżej mu do literackiej wiwisekcji niż do klasycznej kroniki historycznej. To literatura faktu, ale z wyraźnym instynktem pisarskim: selekcja scen, rytm wspomnień, ustawianie akcentów zdradzają kogoś, kto bardzo świadomie konstruuje pamięć.
Rok wydania – 1989 – nadaje tej książce dodatkowy wymiar. „Cynga” pojawia się w momencie, gdy oficjalny dyskurs o Związku Radzieckim zaczyna się w Polsce gwałtownie przełamywać; jest więc jednocześnie spóźnionym świadectwem i kamieniem węgielnym pod późniejszą, bardziej otwartą narrację o łagrach. Drewnowski nie jest pisarzem kanonicznym w masowej świadomości, ale jego wspomnienia pełnią rolę ogniwa: łączą wcześniejszą, emigracyjną literaturę łagrową z późniejszym, już wolnym od autocenzury dopisywaniem pamięci o Wschodzie. Wartość „Cyngi” polega właśnie na tej „średniej skali” – to nie pomnik, lecz głos konkretnego człowieka; a w literaturze obozowej, gdzie tak łatwo o patos i schemat, taki pojedynczy, nieupiększony głos bywa cenniejszy niż kolejne „dzieło reprezentatywne”.