Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 831107724X
Wysyłka od: 15.00 PLN

Cieniom Treblinki
Autor: Ryszard Czarkowski

Wydawnictwo: WMON, 1989
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Cieniom Treblinki” to jedna z tych książek, które z pozoru mieszczą się w dobrze znanej półce „wspomnień obozowych”, a jednak po lekturze trudno je tam zostawić bez dopisku: „źródło pierwszej potrzeby”. Czarkowski, więzień Treblinki I, nie buduje literackiej „wielkiej narracji” o Zagładzie, raczej mozolnie odtwarza mechanikę obozowego dnia – głód, przemoc, przypadkowość śmierci – aż czytelnik zaczyna dostrzegać coś, co historyczne opracowania często gubią: drobne, fizyczne szczegóły, od których nie sposób się potem uwolnić. To nie jest opowieść zbudowana z późniejszej mądrości, lecz zapis człowieka, który wciąż rozmawia z cieniem tamtego miejsca.

Na tle bardziej znanych świadectw z Treblinki – chociażby Stanisława Kaplana czy relacji Oskara Strawczyńskiego – książka Czarkowskiego jest ciekawa tym, że skupia się na obozie pracy (Treblinka I), a nie wyłącznie na obozie zagłady (Treblinka II), który zdominował zbiorową pamięć. Dzięki temu otrzymujemy obraz „zaplecza” śmierci – świata, w którym ludzie są eksploatowani do granic fizycznego rozpadu, aby tryby systemu mogły zmielić jeszcze więcej istnień po drugiej stronie drutu. Autor nie moralizuje, nie szuka metafor, ale również nie poprzestaje na surowej dokumentacji: w sposobie, w jaki rejestruje gesty esesmanów czy reakcje współwięźniów, czuć wyczulenie na psychologię, czasem bardziej przenikliwe niż niejedna powojenna analiza.

Najmocniejszy jest tu może nie sam opis okrucieństwa – niestety rozpoznawalny z dziesiątek innych relacji – lecz upór, z jakim Czarkowski domaga się pamięci o wszystkich ofiarach: Żydach, Polakach, Rosjanach, Cyganach, Czechach. W świecie, który lubi porządkować cierpienie według wygodnych kategorii, jego świadectwo uparcie rozsadza szuflady. „Cieniom Treblinki” nie czyta się „dla wzruszeń”, bo książka jest na to zbyt nieustępliwa; czyta się ją raczej jak spóźniony, ale konieczny głos do historii obozu, którą przez lata spłaszczano do haseł encyklopedycznych. Dla kogoś, kto chce rozumieć Treblinkę nie tylko jako symbol, lecz jako konkretną maszynerię śmierci i niewolniczej pracy, to lektura obowiązkowa, choć zdecydowanie nie „komfortowa”.