Szkolenie bramkarzy w piłce nożnej
Autor: Daniel Pawłowski, Łukasz Trzaskoma
Wydawnictwo: Zysk i Spółka, 2012
Okładka: miękka
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
„Szkolenie bramkarzy w piłce nożnej. Wiek 12–16 lat” to typowy przykład książki, która z pozoru wygląda jak kolejny „podręcznik z boiska”, a w praktyce jest czymś w rodzaju technicznego atlasu zawodu, który zwykle traktuje się po macoszemu. Pawłowski i Trzaskoma robią to, czego wielu trenerów nie ma czasu ani cierpliwości zrobić na kartce: rozbierają rolę bramkarza nastolatka na czynniki pierwsze – od pracy nóg, przez technikę chwytu i upadku, po zachowanie przy stałych fragmentach. Nie ma w tym literackiej finezji, jest za to porządek myśli: widać, że książkę pisali ludzie, którzy godzinami stali na bocznym boisku i wiedzą, ile razy trzeba powtórzyć jeden gest, zanim stanie się odruchem.
Najcenniejszy jest tu sposób łączenia „małej techniki” z „dużym obrazem”. Opis chwytu czy interwencji nie kończy się na schemacie ruchu – autorzy konsekwentnie osadzają go w kontekście taktycznym: dośrodkowania, ustawienie przy wolnych, reakcja drużyny na komendy bramkarza. Mentalność nie jest tu potraktowana jako modny dodatek, lecz jako część warsztatu: komunikacja, pewność decyzji, odpowiedzialność za linię obrony. Ilustracje, schematy i gotowe konspekty treningowe nie służą ozdobie, lecz działają jak instrukcja obsługi sesji – to raczej narzędzie pracy trenera niż książka „do poduszki”.
W pejzażu polskich publikacji o piłce nożnej, zwykle rozpiętych między wspomnieniami byłych reprezentantów a poradnikami bardzo ogólnymi, ta pozycja jest zaskakująco konkretna i specjalistyczna. Dla młodego bramkarza będzie to coś w rodzaju elementarza rzemiosła, dla trenera – praktyczny bank ćwiczeń i gotowych rozwiązań metodycznych w kluczowym wieku rozwojowym 12–16 lat. Nie ma tu obietnicy, że po lekturze wychowa się następnego Buffona; jest za to rzetelny, systematyczny opis pracy, którą trzeba wykonać, zanim chłopiec z rękawicami zacznie naprawdę rozumieć, że jest nie tylko „tym od bronienia”, lecz pierwszym rozgrywającym swojej drużyny.