Strażnicy. Szkatułka i ważka
Autor: Ted Sanders
Wydawnictwo: Wilga, 2016
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Strażnicy. Szkatułka i ważka” to ten typ powieści młodzieżowej, który udaje zabawkę, a jest w istocie całkiem sprawnie skrojonym laboratorium wyobraźni. Sanders bierze dość klasyczny motyw „zwyczajnego chłopca z zamiłowaniem do nauki”, wrzuca go w sam środek konspiracyjnego uniwersum artefaktów i traktuje tę konwencję z powagą godną starych podręczników do fizyki: reguły działania przedmiotów są tu rozpisane z niemal naukową skrupulatnością. Dom Odpowiedzi – miejsce inicjacji Horacego – jest zarazem magazynem cudów i dobrze zorganizowanym archiwum, jakby ktoś przerobił antykwariat z fantastyki naukowej na centralę magicznej logistyki.
Najciekawsze jest napięcie między „chłopakiem od wzorów” a światem, który przypomina bardziej rozszerzoną metaforę eksperymentu myślowego niż tradycyjną baśń. Artefakty nie są tu po prostu gadżetami; każde z nich to osobny zestaw założeń ontologicznych, który trzeba zrozumieć, by móc go naprawdę użyć. Sanders wyraźnie lubi tę inżynierię cudowności – można odnieść wrażenie, że gdzieś w tle stoi półka z Le Guin, Pullmanem i starymi pulpowymi magazynami SF. Konflikt Strażników z Odszczepieńcami wypada dzięki temu mniej melodramatycznie, a bardziej „systemowo”: spór dotyczy nie tylko władzy, lecz także prawa własności do samego mechanizmu świata.
To książka dla tych nastolatków (i byłych nastolatków), którzy w „magii” zawsze przeczuwali potencjał porządnego modelu teoretycznego, a nie tylko wygodny sposób rozwiązywania fabularnych kłopotów. „Szkatułka i ważka” nie wywraca gatunku do góry nogami, za to uczciwie go zagospodarowuje: zamiast kolejnej szkolnej akademii czarów dostajemy coś na kształt tajnego instytutu badań nad cudownością, w którym młody czytelnik może w końcu zapytać „jak to działa?” – i rzeczywiście dostać odpowiedź.