Dolina Issy
Autor: Miłosz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1989
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Dolina Issy” jest książką, która wygląda niepozornie, a kryje w sobie coś na kształt prywatnej mitologii Miłosza. To nie jest po prostu „powieść o dzieciństwie na Wileńszczyźnie”, choć tak by ją najłatwiej zaszufladkować. Miłosz wziął tworzywo autobiograficzne – własną krainę dzieciństwa, rzekę, dwór, chłopów, las – i potraktował je jak alchemik: przetopił wspomnienia w mit. Z tego roztworu powstała kraina zarazem konkretna i nieistniejąca, zamieszkana przez ludzi, zwierzęta, świętych, diabły i duchy, które stoją bliżej „Pana Tadeusza” i „Chłopów” niż jakiejkolwiek realistycznej prozy powojennej.
Tomasz Dilbin – chłopiec, przez którego oczy oglądamy tę dolinę – nie jest sentymentalnym alter ego autora, raczej soczewką, przez którą skupiają się różne napięcia: między katolickim katechizmem a pogańską, ludową demonologią; między porządkiem dworu a chaosem przyrody; między cielesnością dojrzewania a metafizycznym lękiem przed złem. Miłosz robi rzecz dość osobliwą: narracja ma spokojny, niekiedy niemal gawędziarski ton, ale co chwila podszyta jest egzystencjalną trwogą. Śmierć, wina, grzech – wchodzą do tej chłopackiej biografii tylnymi drzwiami, przez sceny na pozór błahe: polowanie, zabijanie zwierząt, podsłuchane rozmowy dorosłych. W tle pobrzmiewa pytanie, które Miłosz będzie zadawał całe życie: jak pogodzić zachwyt światem z wiedzą o jego okrucieństwie.
Wydanie z 1989 roku ma swój dodatkowy urok i sens. „Dolina Issy” drukowana w Polsce po raz drugi, już u schyłku systemu, była czymś w rodzaju spóźnionego powrotu wygnanego poety do kraju dzieciństwa, ale i do kraju czytelników. W tej perspektywie powieść przestaje być tylko pejzażem z litewską rzeką, a staje się ćwiczeniem z pamięci zbiorowej: oto świat ziemiańskich dworów, wielojęzycznej prowincji, dawnego katolickiego imaginarium, wskrzeszony z uporem, jakby wbrew historii, która ten świat zmiotła. Dla jednych będzie to arcydzieło nostalgii, dla innych – próba ocalenia pewnego sposobu myślenia o człowieku: takiego, w którym diabły, chłopi i święci mieszkają w tej samej dolinie, a dorastanie jest przede wszystkim zmaganiem z obecnością zła w bardzo pięknym świecie.