Witkacy
Autor: Irena Jakimowicz
Wydawnictwo: Auriga / Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1985
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne zagięcia obwoluty
O książce
„Witkacy – malarz” Ireny Jakimowicz to jedna z tych książek, które w polskiej historii sztuki zrobiły po cichu więcej, niż sugeruje ich niepozorny format. To nie jest „ładny album z reprodukcjami”, lecz próba uporządkowania malarskiego chaosu Witkacego – jego wczesnych eksperymentów, portretów Firmy Portretowej i tych nielicznych, prawdziwie „metafizycznych” prac, które najbliższe są teorii Czystej Formy. Jakimowicz nie ulega anegdocie biograficznej, tak chętnie pasożytującej na Witkacym; bardziej interesuje ją, co wynika z płótna, faktury, kadru, niż z opowieści o narkotykach i katastrofizmie.
Wartością tej publikacji jest przede wszystkim proporcja: około 80 stron zwartego, rzeczowego tekstu poprzedza ponad 200 reprodukcji, co – jak na połowę lat 80. – jest przedsięwzięciem wręcz luksusowym. Autorka porządkuje rozwój malarstwa Witkacego według problemów artystycznych, a nie tylko dat, przez co widać, jak jego rzekomy „eksces” był w istocie żmudnym, choć ekscentrycznie maskowanym namysłem nad formą. Związki z Czystą Formą nie są tu rytualną wzmianką, lecz wytłumaczeniem, dlaczego nawet portret zamawiany „na pamiątkę” bywa polem eksperymentu z kolorem, deformacją, napięciem między podobieństwem a świadomą karykaturą.
Na tle późniejszych, bardziej efektownych monografii, książka Jakimowicz broni się spokojem i dyscypliną – to głos historyczki sztuki, która zna archiwa, widziała oryginały i nie potrzebuje fajerwerków, by przekonać, że Witkacy był malarzem w pełni świadomym swojej epoki. Dla kolekcjonera to pozycja „kanoniczna z czasów niedoboru”: jedno z tych wydań, które przez lata zastępowały dostęp do muzeów i prywatnych kolekcji. Dziś może być czytane podwójnie – jako wprowadzenie do malarstwa Witkacego i jako dokument sposobu, w jaki w latach 80. usiłowano w Polsce pisać o modernizmie bez ideologicznego zacietrzewienia, za to z rzetelną, trochę surową fascynacją.