Więźniowie Minecrafta
Autor: Petr Hetesa
Wydawnictwo: Arkady, 2015
Okładka: miękka
Stan: dobry/dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Więźniowie Minecrafta” to przykład zjawiska dość charakterystycznego dla współczesnej literatury młodzieżowej: próby oswojenia czytelnika wychowanego na ekranie za pomocą papieru. Heteša nie udaje, że pisze „ponadczasową powieść przygodową” – przeciwnie, świadomie zanurza się w estetykę gry, akceptując wszystkie jej kwadratowe ograniczenia. Chłopcy wciągnięci w Minecrafta przez piorun brzmią jak klisza rodem z kreskówki z lat 90., ale autorowi udaje się pod tą dość prostą fabularną windą wwieźć czytelnika w całkiem zręcznie skonstruowany labirynt reguł, glitchy i konsekwencji złamania zasad świata. Wirus nadpisujący mechanikę gry to najciekawszy pomysł – nagle to, co bohaterowie „wiedzą” z grania, przestaje obowiązywać, a ich biegłość w Minecraftcie obraca się w coś znacznie mniej komfortowego.
Na osobną uwagę zasługuje obecność Zuzy – postaci, która nigdy wcześniej w Minecrafta nie grała. W literaturze opartej na grach to rzadkość: zwykle czytelnik ma śledzić kompetentnych „wyjadaczy”, tu natomiast otrzymujemy kogoś, kto musi najpierw zrozumieć reguły, żeby przeżyć. To zgrabne rozwiązanie dydaktyczne, bo Heteša nie wykłada mechaniki gry wprost, tylko wbudowuje ją w fabularne potknięcia bohaterki, a jednocześnie pozwala młodszemu czytelnikowi zobaczyć, że niewiedza nie przekreśla użyteczności postaci w grupie. Kontrast między doświadczeniem chłopców a świeżością perspektywy Zuzy ratuje powieść przed zamknięciem się w klubie fanów jednej gry – to jednak nadal książka przyjazna tym, którzy znają komendy i crafting na pamięć.
Styl Hetešy jest funkcjonalny: dużo dialogów, szybkie cięcia scen, humor podszyty lekką ironią wobec nastoletnich przyzwyczajeń technologicznych. Autor sam ilustruje tekst, co harmonizuje świat przedstawiony – grafiki nie udają „poważnej” sztuki, tylko przedłużają logikę gry. W czeskim kontekście to interesujący przykład literatury, która bez kompleksów korzysta z globalnej marki Minecrafta, jednocześnie pozostając bardzo lokalna w poczuciu humoru i obyczajowym tle. „Więźniowie Minecrafta” nie są objawieniem prozatorskim, ale jako czytelnicza przystań między kolejnymi sesjami przy komputerze spełniają swoją rolę uczciwie: pokazują, że świat cyfrowy można nie tylko „klikać”, lecz także opowiadać – z ryzykiem, konsekwencją i odrobiną papierowego, staroświeckiego suspensu.