Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788367323406
Wysyłka od: 15.00 PLN

Nielekarz
Autor: Adam Kay

Wydawnictwo: Insignis, 2022
Okładka: miękka 
Stan:  dobry plus

Uwagi: brak

O książce

Adam Kay w „Nielekarzu” robi rzecz, na którą mało który lekarz – a nawet były lekarz – się decyduje: demontuje od środka mit zawodu, który lubi mówić o „powołaniu”, a nieco rzadziej o wypaleniu, depresji i poczuciu porażki. To właściwie dalszy ciąg tego samego projektu, który rozpoczął w „Będzie bolało”, ale ton jest tu wyraźnie inny: mniej kabaretowy, bardziej intymny, chwilami wręcz spowiedniczy. Zostaje humor, owszem – Kay nie byłby sobą bez precyzyjnie przycinanych dowcipów – ale śmiech częściej niż poprzednio kończy się lekkim ukłuciem w żołądku. Autor pokazuje, że zrezygnowanie z medycyny nie było romantycznym „pójściem za głosem serca”, lecz rozpaczliwą próbą ratowania się przed dalszą destrukcją.

Najcenniejsze w tej książce jest to, że nie jest ani rozgrzeszeniem, ani aktem oskarżenia, tylko zapisem miotania się między jednym i drugim. Kay pisze o presji środowiska, rodzinnych oczekiwaniach, o brytyjskim NHS jako wielkiej maszynie mielącej idealistów na wyrobnika dyżurów – ale równocześnie nieustannie przygląda się własnym słabościom, tchórzostwu, strategiom ucieczki. W tle przewija się jego tożsamość – zarówno w sensie osobistym, jak i zawodowym: kim się jest, kiedy nagle zabiera się człowiekowi etykietkę „doktor”? W porównaniu z lekką ręką, z jaką wielu autorów traktuje gatunek „zawodowego pamiętnika”, Kay wykazuje się rzadką uczciwością: nie stylizuje się ani na bohatera, ani na wyjątkową ofiarę systemu, raczej na kogoś, kto wie, że zawalił, ale nie do końca sam.

Stylistycznie to wciąż ten sam Kay: błyskawiczne puenty, świetne wyczucie rytmu opowieści, umiejętność przechodzenia od anegdoty do czegoś w rodzaju mini-eseju o ludzkiej kruchości. Tyle że tym razem humor ma wyraźnie funkcję maski, którą autor co kilka stron podnosi, pokazując, jak wygląda twarz pod spodem. „Nielekarz” to nie jest książka, która ma poprawić czytelnikowi humor po ciężkim dniu; to raczej lektura dla tych, którzy chcą zobaczyć, co naprawdę dzieje się z człowiekiem w zawodzie zaufania publicznego, kiedy nikt już nie patrzy. W efekcie powstaje rzecz nie tyle „o medycynie”, ile o utracie tożsamości i mozolnym uczeniu się życia po tym, jak zawalił się jedyny plan, jaki miało się od dzieciństwa.