Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788324725083
Wysyłka od: 15.00 PLN

Domek trzech kotów
Autor: Marek Nowakowski

Wydawnictwo: Świat Książki, 2011
Okładka: miękka 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Domek trzech kotów” to ten rzadki przypadek, gdy autor kojarzony z miejskim marginesem, ciemnymi bramami i półświatkiem bierze na warsztat… karmicielki kotów z podwórka. U Nowakowskiego nie ma jednak nic z „miłego obrazka dla wrażliwych dzieci”. Kamieniczne podwórko w Warszawie dalej jest mikroświatem społecznym, tylko zamiast drobnych cwaniaczków pojawiają się trzy zwierzęta, które uruchamiają podobne mechanizmy: sojusze, konflikty, a przede wszystkim – demaskację charakterów. Biała kotka z kociętami staje się tu jak kiedyś włóczęga przy śmietniku: papierkiem lakmusowym lokalnej moralności.

Najciekawsze jest to, że książka, formalnie lekka, niemal mikropowieść, w gruncie rzeczy mówi o poważnym temacie – o granicy człowieczeństwa wyznaczonej stosunkiem do słabszych. Pani Irena i „kociarze” nie są aniołami miłosierdzia z broszury fundacji prozwierzęcej, lecz zwykłymi ludźmi, którzy nagle odkrywają, że los trzech kotów potrafi ich wyprowadzić z codziennej apatii. Przeciwnicy zwierząt – strażnicy „porządku” i „estetyki” – brzmią jak dobrze znany chór: regulaminy, bezpieczeństwo, „to nie jest odpowiednie miejsce”. Zderzenie tych dwóch tonacji jest u Nowakowskiego wyraźnie słyszalne, ale bez histerii; autor pozwala, by wydźwięk etyczny wynikał z sytuacji, nie z moralizatorskiego komentarza.

Proza jest prosta, czysta, niemal przezroczysta, jakby Nowakowski celowo wycofał swoją charakterystyczną szorstkość i ironię na drugi plan, zostawiając ją tylko w konturach postaci. Zdarzają się momenty twarde – śmierć kociaka, bezradność matki – które rozbijają ewentualną sentymentalność i przypominają, że „domek” jest zawsze tymczasowy, tak dla ludzi, jak i dla zwierząt. To krótka książka, ale z rodzaju tych, które łatwo „przeczytać w godzinę”, a znacznie trudniej wypchnąć z pamięci, zwłaszcza jeśli człowiek kiedykolwiek sam dokarmiał jakiegoś wychudzonego kota pod blokiem, udając przed sobą, że to nic wielkiego.

Polecamy