Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788388221699
Wysyłka od: 15.00 PLN

Labirynt
Autor: Krystian Lupa

Wydawnictwo: W.A.B., 2001
Okładka: twarda 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Labirynt” to jedna z tych książek, które wyglądają jak dziennik, a zachowują się jak seans hipnozy. Lupa nie odtwarza minionych lat, tylko testuje samą możliwość pamiętania: próbuje uchwycić, jak wspomnienie rodzi się, mutuje, kłamie. Zapis z lat 1990–2000 służy mu raczej jako materią do eksperymentu niż liniową opowieścią – dzieciństwo, ciało, pożądanie, śmierć, rozpad relacji pojawiają się w postaci powracających motywów, nie rozdziałów do odhaczenia. Forma dziennikowa jest tu świadomie podminowana: zamiast „co się wydarzyło?”, Lupa upiera się przy pytaniu „co naprawdę się we mnie wydarza, gdy o tym myślę?”.

Dla kogo zna jego teatr, „Labirynt” czyta się jak rzadki wgląd za kulisy urządzenia, które zwykle oglądamy tylko od strony sceny. Te same obsesje – cielesność jako medium duchowego niepokoju, płeć jako pole eksperymentu, długie trwanie traum dzieciństwa – zostają przepracowane już nie na aktorach, lecz na samym autorze. Fragmentaryczność nie jest więc manierycznym gestem, tylko konsekwencją metody: Lupa nie zamyka doświadczeń w eleganckie tezy, ale pozwala im wracać, nadgryzionym i niepewnym. Zapis sprawia przez to wrażenie „brudnopisu istnienia” – tekstu, który nie chce się wygładzić w autobiografię, bo wie, że każde wygładzenie jest fałszem.

W polskiej literaturze osobistej „Labirynt” lokuje się osobliwie bokiem: z jednej strony ma coś z bezwstydnej szczerości dzienników Gombrowicza czy Białoszewskiego, z drugiej – z metafizycznego rozproszenia Schulza, przeniesionego jednak do radykalnie prywatnego, cielesnego wnętrza. Nie jest to książka dla czytelnika, który oczekuje „życia i twórczości” w porządnych rozdziałach; to raczej zapis świadomości człowieka, który od lat inscenizuje cudze sny, a tu wreszcie decyduje się pokazać własne. W efekcie dostajemy rzecz osobliwie niewygodną: nie daje się skonsumować jak biografia znanego reżysera, bo uparcie domaga się, by czytelnik wszedł w jej labirynt nie jako widz, lecz jako współ-śniący.