Jak rysować
Autor: Peter Maddocks
Wydawnictwo: Wolny Wybór, 1993
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne zagięcia okładki
O książce
„Jak rysować. Poradnik dla początkujących” Petera Maddocksa to typowy produkt złotej epoki prostych, uczciwych podręczników rysunku – zanim rynek zalały tomy obiecujące „zostań mangaką w weekend”. Maddocks, zawodowy rysownik prasowy, nie sili się na teorię sztuki ani psychologię twórczości. Interesuje go rzemiosło: jak z drżącej kreski wyprowadzić prostą linię, jak z kilku kółek i kresek zbudować postać, która wygląda, jakby naprawdę miała coś do powiedzenia. Cała książka jest właściwie zapisem warsztatu karykaturzysty: od prostych figur, przez miny i gesty, po scenki, w których bohaterowie wreszcie zaczynają żyć na kartce.
Maddocks reprezentuje ten zdrowy, lekko brytyjski pragmatyzm: „zrób to tak, zobacz, co nie wyszło, popraw, narysuj jeszcze raz”. Zamiast onieśmielać, oswaja – jego przykładowe rysunki są celowo „nieidealne”, bardziej gazetowe niż akademickie, dzięki czemu początkujący nie ma poczucia, że próbuje dogonić Leonarda ołówkiem za 2,50 zł. Autor pokazuje, że kreskówka nie polega na „ładnym rysowaniu”, lecz na uchwyceniu charakteru: nos trochę za duży, nogi trochę za krótkie, mina o ton przesadzona – i nagle z anemicznego ludzika robi się bohater dowcipu. To dobra szkoła nawyków: upraszczać, generalizować, szukać gestu, a nie detalu.
W porównaniu z bardziej współczesnymi, przeestetyzowanymi poradnikami cyfrowymi, ta książka jest niemal anachroniczna – na korzyść czytelnika. Brak tu technologicznego szumu, za to jest nacisk na podstawy, które przydają się niezależnie od tego, czy ktoś skończy przy tablecie graficznym, czy na marginesach zeszytu. To publikacja idealna dla kogoś, kto twierdzi, że „nie umie rysować nawet ludzika z kresek” – i chciałby wreszcie wyjść z etapu szkolnego bazgrołu w stronę prostych, świadomie konstruowanych rysunków. Nie zrobi z nikogo genialnego satyryka, ale może dać to, co w takim poradniku najcenniejsze: poczucie, że kreska przestaje być przypadkiem, a zaczyna być świadomą decyzją.