Mężczyzna od podszewki. Wszystko, co wiesz i czego nie chcesz wiedzieć o sobie
Autor: Krzysztof Klajs, Irena A. Stanisławska
Wydawnictwo: Czarna Owca, 2008
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Mężczyzna od podszewki” to książka, która odważnie korzysta z formy, jaką fachowa psychologia przez lata traktowała z lekką wyższością: rozmowy potocznej. Zamiast aparatu pojęciowego, przypisów i wykresów mamy tu kobietę pytającą „ale o co wam właściwie chodzi?” i psychoterapeutę, który odpowiada bez zasłaniania się żargonem. W efekcie powstaje coś na kształt przedłużonej konsultacji w gabinecie – tyle że z drzwiami uchylonymi dla czytelnika. To nie jest więc kompendium wiedzy o męskości, tylko raczej podglądanie w praktyce tego, jak można o niej sensownie rozmawiać.
Najciekawsze jest to, że Klajs nie próbuje budować kolejnej książki o „prawdziwym mężczyźnie” ani katechizmu męskich powinności. Skupia się raczej na tym, co mężczyźni na ogół maskują: lęk przed porażką w łóżku, panikę związaną ze zdrowiem, wstyd z powodu własnej zdrady czy paniczny strach przed byciem „za miękkim”. Format pytań zadawanych przez kobietę sprawia, że męska psychika nie jest tu opisywana „od środka”, ale w nieustannym zderzeniu z kobiecą perspektywą – to przypomina nieco dawne poradniki małżeńskie, z tą różnicą, że autor nie moralizuje, tylko konsekwentnie demitologizuje. Widać rękę praktyka, dla którego ważniejsze jest: „co się z panem dzieje, kiedy…”, niż „jak to się klasyfikuje według DSM”.
Książka należy do tej fali popularnej psychologii, która w Polsce lat dwutysięcznych próbowała wynieść język terapii z gabinetów do przeciętnego mieszkania w blokowisku. W tym sensie jest publikacją bardziej kulturowo symptomatyczną niż „epokową”: pokazuje moment, w którym mężczyzna z twardego milczka wreszcie zostaje potraktowany jak ktoś, kto też ma prawo czegoś się bać i czegoś nie rozumieć. Styl jest lekki, czasem aż nazbyt ugładzony, ale dzięki temu książka spełnia swoją podstawową funkcję: nadaje słowa temu, co wielu mężczyznom łatwiej byłoby zamknąć w kolejnej butelce albo przemilczeć. Dla jednych będzie to tylko „psychologiczna rozmowa na dywanie”, dla innych – pierwszy bezpieczny kontakt z myślą, że z ich lękami jednak da się coś zrobić.