Dictionnaire des mots nés de la mer
Autor: Pol Corvez
Wydawnictwo: Le Chasse-Marée, Douarnenez, 2007
Okładka: zintegrowana
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Dictionnaire des mots nés de la mer” to książka z tego rzadkiego gatunku słowników, które czyta się „dla przyjemności”, a nie z konieczności. Corvez interesuje się nie tyle marynistyką, ile tym, jak morski żargon rozlał się po lądzie i osiadł w codziennym francuskim. Zamiast surowej siatki haseł technicznych dostajemy więc historię infiltracji: komendy z pokładów, przekleństwa z doków, nazwy sprzętów i zjawisk – wszystko to, co z języka ludzi morza przeniosło się do języka wszystkich innych. Hasła są pretekstem do krótkich opowieści o drodze słów: od konkretu (lina, fala, port, kurs) do metafory, od ruchu statku do ruchu giełdy, od nawigacji po akwenach do „nawigowania” w biurowej polityce.
Wyróżnia go ton: to nie jest akademickie kompendium, które z trudem ukrywa ziewnięcie, ale praca filologa, który ewidentnie ma słabość zarówno do etymologii, jak i do marynarzy. Corvez nie poucza, nie poprawia – rejestruje. Pozwala wchodzić obok formom potocznym, argotowi, powiedzonkom; dorzuca cytaty, przysłowia, drobne anegdoty, jakby rozmowa w tawernie wymknęła się na margines stron. W rezultacie czytelnik nie tylko dowiaduje się, że wiele pozornie „lądowych” słów ma sól w żyłach, ale zaczyna widzieć francuszczyznę jako język, który przez stulecia pływał: wzdłuż wybrzeży, po rzekach, między portami, a każde zawinięcie zostawiało w nim swój ślad.