Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788387611088
Wysyłka od: 15.00 PLN

Wielka encyklopedia prawa 
Redakcja: Eugeniusz Smoktunowicz

Wydawnictwo: Prawo i Praktyka Gospodarcza, 2000
Okładka: twarda 
Stan: dobry

Uwagi: 1300 stron

O książce

„Amerykańskie opętanie” to książka o miłości, która wymknęła się z ram romansu i wylądowała w geograficzno-metafizycznej obsesji. Berger nie pisze powieści o „Ameryce” w rozumieniu polityczno‑społecznego eseju, tylko o prywatnym kulcie, który przypadkiem ma kształt kontynentu. Jego bohater bardziej przypomina pielgrzyma niż kochanka: to ktoś, kto adoruje kraj tak, jak inni wielbią bóstwa albo kobiety – z mieszaniną pożądania, przesądu i naiwnej wiary w cud. Ameryka jest tu raczej mitem niż mapą: to przestrzeń wyobrażona, zamieszkana przez duchy Indian, westernowe pejzaże, literackie klisze, a dopiero na końcu przez realnych ludzi.

Berger, jako Francuz „zarażony” Ameryką, rozgrywa w tej powieści własną chorobę z pewnym autoironicznym okrucieństwem. American Dream nie jest tu broszurą reklamową kapitalizmu, lecz snem ludzi systematycznie wypychanych na margines: Indian, czarnych, przegranych białych – wszystkich, którym obiecano, że gdzieś „tam” istnieje inny porządek świata. Obsesja bohatera na tle Ameryki łączy się więc z erotyką oraz z pragnieniem wybawienia, co nadaje tej książce specyficzny ton: jest to zarazem romans z kontynentem, nekrolog dla indiańskiej przeszłości i studium uzależnienia od mitu. Miłość do kobiet, miłość do świata i miłość do Ameryki nie są tu trzema tematami, lecz trzema przejawami jednego głodu – potrzeby absolutu.

Stylistycznie Berger stoi bliżej późnych, melancholijnych piewców Nowego Świata niż turystycznej literatury zachwytu. Pisze z czułością kogoś, kto wie, że jego przedmiot uwielbienia jest nie tylko piękny, ale i moralnie skompromitowany – i właśnie to go fascynuje. Polski przekład oddaje tę mieszaninę liryzmu i chłodnej świadomości całkiem przyzwoicie: czytamy nie „książkę o Ameryce”, tylko spowiedź człowieka, który postanowił zakochać się w kraju, a skończył jako jego maniak. Dla czytelnika, który Amerykę zna wyłącznie z gazet, lektura może być lekkim szokiem: Berger przypomina, że mit tego kontynentu nie narodził się w danych statystycznych, lecz w pragnieniach tych, którym gdzie indziej od dawna nie pozostawiono już żadnych snów.