Astrologie des Schwanes
Autor: Zoltán Szabó
Wydawnictwo: Essentia, St. Gallen, 1989
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Astrologie des Schwanes” to książka z tego typu ezoterycznych osobliwości, które wyglądają, jakby wypadły z biblioteki jakiegoś zamożnego neoplatonika – późnego, lekko zmęczonego życiem, ale wciąż zakochanego w symbolach. Szabó bierze figurę Sokratesa i przerabia ją na przewodnika po planetarnych sferach, jakby filozof z agory wymknął się nagle z dialogów Platona i zanurzył w ikonografii alchemików. Podróż „od ciemności, przez pawia, do łabędzia” jest tu wariacją na temat klasycznej sekwencji alchemicznej nigredo – cauda pavonis – albedo, tylko przepisanej na język astrologii i wędrówki duszy przez zodiak. Filozofia zostaje potraktowana jak dawna „philosophia perennis”: Sokrates jest mniej historycznym Ateńczykiem, bardziej maską wiecznego inicjatora.
Najciekawszy zabieg Szabó polega na podszyciu tej konstrukcji rzekomą tradycją: anonimowy „tekst sokratejski”, ślady u Joachima z Toledo, średniowieczne przekazy, które mają nadać całemu przedsięwzięciu patynę źródła. W gruncie rzeczy dostajemy jednak XX‑wieczną kompozycję, która z dużą swobodą łączy astrologię, alchemię, symbolikę kolorów i psychologizującą interpretację drogi duchowej. Nie jest to praca filologiczna, raczej erudycyjny palimpsest – autor nie tyle „odkrywa” tradycję, ile ją twórczo rekonstruuje. Tam, gdzie historyk zacząłby stawiać znaki zapytania, Szabó odważnie dopisuje brakujące fragmenty mitu. Dla jednych będzie to nadużycie, dla innych – właśnie ożywcza siła tej książki.
Styl pisania lokuje się między komentarzem do traktatu hermetycznego a medytacyjnym przewodnikiem: raz ma się wrażenie, że czytamy marginalia do jakiegoś łacińskiego rękopisu, za chwilę – że to niemal podręcznik wewnętrznej alchemii dla czytelnika przełomu XX wieku. Autor usiłuje „przystępnie” objaśniać astrologiczne i alchemiczne figury, ale nie schodzi nigdy do poziomu prostoty popularnych horoskopów; pozostaje przy dyskretnie podniesionym rejestrze, który zakłada pewną cierpliwość i już istniejące obycie z tradycją ezoteryczną. Dla kogoś zainteresowanego dialogiem między symboliką planet a psychologią i duchowością będzie to pozycja intrygująca, choć z pewnością nie „naukowa” – bardziej przypomina starannie opracowane zwierciadło projekcji, w którym odbija się tęsknota XX wieku za utraconą jednością wiedzy, mitu i filozofii.