Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 830700716X
Wysyłka od: 15.00 PLN

Zostało z uczty bogów
Autor: Igor Newerly

Wydawnictwo: Czytelnik, 1988
Okładka: miękka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Zostało z uczty bogów” to jedno z tych spóźnionych wyznań, które literaturze polskiej udało się złożyć dopiero pod koniec wieku – kiedy ideologiczna mgła zaczęła rzednąć, a pamięć przestała być przestępstwem. Newerly opowiada tu własną drogę od białowieskiego dzieciństwa po bolszewicką Rosję, od młodzieńczej fascynacji rewolucją po trzeźwe – i bolesne – otrzeźwienie. To nie jest prosta „antykomunistyczna książka z emigracji”, raczej późna, sumienna rewizja własnej biografii, pisana przez kogoś, kto wie, że był naiwny, ale nie zwalnia siebie z odpowiedzialności. Tytuł – jak przystało na autora, który lubił znaczące metafory – brzmi jak autoironiczny komentarz: to, co zostało z wielkiej „uczty historii”, to nie euforia przemiany świata, lecz okruchy, resztki, doświadczenie obozu ideologicznego od kuchni.

Siła tej prozy polega na tym, że Newerly nie ma temperamentu trybuna, lecz kronikarza, który dobrze widzi szczegół: prowincjonalne miasteczka, kolejowe dworce, biurową bylejakość rewolucji, mieszaninę idealizmu i zwykłej ludzkiej podłości. Powieść rozwija się jak klasyczny Bildungsroman – tyle że zamiast dojrzewania do „wielkiej idei” mamy tu dojrzewanie do sceptycyzmu wobec wszelkich „ostatecznych prawd”. Autor korzysta z narzędzi autobiografii, ale miejscami wpada w ton eseistyczny: potrafi zatrzymać narrację, by przyjrzeć się mechanizmom uwodzenia przez ideologię, strukturze strachu, językowi propagandy. W tym sensie książka jest cennym uzupełnieniem polskiego doświadczenia XX wieku: pokazuje, jak bardzo los „polskiego” i „rosyjskiego” splatał się w jednej biografii, zanim polityka brutalnie przecięła to powiązanie.

W PRL były to wspomnienia kogoś, kto widział od środka moment narodzin systemu, którym Polska miała być rządzona; nie wypadało ich drukować inaczej niż nieoficjalnie. Dziś książka może być czytana na dwóch poziomach: jako świadectwo jednostkowego losu i jako dokument epoki – epoki, w której inteligentny młody człowiek całkiem serio wierzył, że bolszewizm jest drogą do ludzkiej godności. Newerly pisze bez resentymentu, ale też bez złudzeń; jeśli szukać w polskiej prozie kogoś, kto w podobny sposób rozliczał się z uwiedzeniem przez historię, trzeba by sięgnąć raczej do Herlinga-Grudzińskiego czy Miłosza niż do krajowej literatury socrealistycznych „nawróceń”. „Zostało z uczty bogów” to nie tyle spowiedź, ile chłodna, późna autodiagnoza – i dlatego wciąż brzmi wiarygodnie.

Polecamy