Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Moje Światy
Autor: Edward Krawiec

Wydawnictwo: Stabill, 2002
Okładka: miekka 
Stan: dobry

Uwagi: dedykacja autorska

O książce

„Moje Światy” to typ pamiętnika, który w Polsce ma długą i dość szacowną tradycję: chłopska wieś jako mikrokosmos, prowincja jako centrum świata, dzieciństwo jako jedyny naprawdę spójny układ odniesienia. Edward Krawiec wpisuje się w ten nurt, ale nie jako etnograf z przypadku, tylko ktoś, kto próbuje odtworzyć nie „dawne czasy”, lecz aparat własnego widzenia. Interesuje go mniej to, *co* się wydarzyło, a bardziej – *jak* to wówczas wyglądało z perspektywy małego chłopaka z małej ojczyzny, gdzie każde pole, rów i próg domu miały swój ciężar znaczeń. To nie jest kronika gminy, lecz rekonstrukcja prywatnej geografi emocjonalnej.

Charakterystyczne w tej prozie jest ciągłe wahadło między konkretami a namysłem. Krawiec nie tonie w nostalgicznej watolinie: opisuje wiejskie życie bez cepeliady, bez obowiązkowego zachwytu nad „prostotą ludu”. Trzeźwo rejestruje obyczaje, biedę, hierarchie, lokalne śmieszności i małe okrucieństwa, ale jednocześnie nie udaje bezstronnego obserwatora – to są zapiski kogoś, kto wie, że jego pamięć jest selektywna, a jednak upiera się przy szczególe, przy drobnym geście, przy nazwie miejsca. W efekcie powstaje książka, w której faktografia stale obrasta w sensy: zwykłe prace polowe, rodzinne rytuały czy sąsiedzkie konflikty zamieniają się w punkty orientacyjne biografii, a lokalne pejzaże – w prywatne „kontynenty”.

„Moje Światy” sytuuje się gdzieś pomiędzy tradycją ludowego pamiętnikarstwa a bardziej wyrafinowanymi zapisami „małych ojczyzn”, znanymi z literatury powojennej. Nie ma tu jednak pozy ani ambicji „wielkiej syntezy” – to raczej uczciwa próba uchwycenia świata, który zniknął, zanim zdążył zostać w pełni opisany. Krawiec pisze tonem człowieka świadomego, że jego wieś – z całą swoją zwyczajnością – ma wartość archiwum mentalnego, nie tylko socjologicznego eksponatu. Dlatego książkę czyta się nie tyle jako biografię jednostki, ile jako świadectwo tego, jak rodzi się indywidualna wrażliwość w miejscu, które z zewnątrz uchodzi za „nic specjalnego”.