Socialist Humanism
Redakcja: Erich Fromm
Wydawnictwo: Doubleday, 1965
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Socialist Humanism: An International Symposium” to taka książka, którą w księgarni łatwo minąć wzrokiem – gruby tom esejów z połowy lat 60. – a która po lekturze okazuje się czymś w rodzaju czarnej skrzynki zachodniej lewicy tuż przed ’68 rokiem. Fromm, psychoanalityk z sumieniem socjalisty i temperamentem kaznodziei, komponuje tu nie tyle antologię, co chór głosów próbujących uratować słowo „socjalizm” przed Związkiem Radzieckim i słowo „człowiek” przed rynkiem. To manifest epoki, w której wierzono jeszcze, że możliwe jest pogodzenie Marksa, Kanta, Ewangelii i Freuda bez popadania w intelektualną ekwilibrystykę.
Najciekawsze jest tu samo założenie redakcyjne: przestać traktować „humanizm” jako elegancką dekorację teorii, a zacząć go traktować jako próbę odpowiedzi na doświadczenie alienacji – zarówno w fabryce Forda, jak i w biurokratycznym socjalizmie. Stąd obok rozważań o pracy, wolności i sprawiedliwości pojawiają się teksty zakorzenione w psychoanalizie, egzystencjalizmie, chrześcijańskiej teologii, a nawet w refleksji nad techniką i prawem. Nie jest to więc jednolity „katechizm socjalisty‑humanisty”, lecz pole debaty, w której współistnieją marzyciele emancypacji i trzeźwi lekarze cywilizacyjnych nerwic. Wspólnym mianownikiem pozostaje uporczywe przekonanie, że socjalizm bez podmiotowości jednostki jest jedynie inną formą panowania, a nie projektem wyzwolenia.
Z dzisiejszej perspektywy tom ma w sobie coś z dokumentu archeologicznego i coś z niepokojącej aktualności. Archeologiczny jest optymizm – wiara, że „człowiek”, rozumiany jeszcze w klasycznie humanistyczny sposób, może być wystarczającym punktem oparcia dla krytyki systemów. Aktualne pozostaje natomiast to, co u Fromma zawsze najżywiej – opis subtelnych form zniewolenia, które przebierają się w kostium dobrobytu, efektywności, „welfare” czy technologicznego postępu. Kto szuka gotowych recept, będzie książką rozczarowany; kto szuka intelektualnego laboratorium, w którym socjalizm próbuje odzyskać twarz, znajdzie tu jeden z ciekawszych zapisów owego wysiłku – z całym jego patosem, niekonsekwencjami i rzadką dziś powagą rozmowy o tym, do czego właściwie miałaby służyć wolność.