Konsekwencje
Autor: Włodzimierz Zakrzewski
Wydawnictwo: Novae Res, 2014
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Konsekwencje” to książka z tego gatunku prozy, który najlepiej czyta się nie „jednym tchem”, lecz po trochu – jak się pije mocną herbatę: łyk, przerwa, drugi łyk. Zakrzewski wybiera formę opowiadania nie po to, by zademonstrować narracyjną ekwilibrystykę, ale by uchwycić moment przełomu w życiu pojedynczego człowieka. Wszystko jest tu na pozór drobne: decyzje zawodowe, rodzinne drobiazgi, jedno nieprzemyślane słowo, zaniechany telefon. A jednak autor ma upodobanie do punktów zwrotnych – do tych chwil, kiedy coś „z codzienności” nagle okazuje się decyzją za całe lata.
Na szczęście nie jest to proza z kazalnicy. Zakrzewski zachowuje się raczej jak uważny obserwator w kawiarni niż jak pedagog przy tablicy: patrzy, notuje, ale nie stawia na końcu wykrzyknika z morałem. Puenty pojawiają się raczej jako lekkie przesunięcia perspektywy niż jako „nauczki”; często to bohater po czasie dokonuje rozrachunku z własnymi wyborami, a czytelnik ma tylko towarzyszyć temu rachunkowi sumienia. Brak moralizatorstwa nie oznacza braku „życiowej mądrości” – przeciwnie, jest ona wpleciona w dialogi, drobne gesty, lokalne realia, w tę polską codzienność, gdzie prowincjonalny sklep, gabinet lekarski czy mieszkanie w bloku są równoważne z klasyczną sceną dramatu.
W tle pobrzmiewa coś, co można by nazwać dyskretną socjologią. To literatura mocno „osadzona” – w języku, mentalności i obyczaju współczesnej Polski, bez egzotyzowania naszych przywar i bez kompleksów na tle Zachodu. Uniwersalne pytania – o odpowiedzialność, winę, drugą szansę – wyrastają tu z bardzo konkretnych okoliczności, co zbliża te opowiadania raczej do dobrej tradycji polskiej miniatury psychologicznej niż do modnych, wydestylowanych fabuł „z każdego miejsca i znikąd”. Można tę książkę czytać jako prywatny atlas skutków: jak z najbardziej banalnych decyzji wyrastają – tytułowe – konsekwencje, których nikt nie przewidział, a które, raz zapoczątkowane, rządzą już całym dalszym życiem bohaterów.