Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8321532500
Wysyłka od: 15.00 PLN

Dzieje jachtingu światowego
Autor: Włodzimierz Głowacki

Wydawnictwo: Wydawnictwo Morskie, 1983
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry

Uwagi: uszkodzenia obwoluty

O książce

„Dzieje jachtingu światowego” to ten rodzaj książki, który w dobrze zaopatrzonej bibliotece stoi zwykle wysoko, ciężki, z nieco wyblakłą obwolutą – i który, kiedy już się go zdejmie z półki, okazuje się znacznie ambitniejszy niż „ładny album o łódkach”. Głowacki traktuje jachting nie jako niewinną rozrywkę wakacyjną, lecz jako zjawisko cywilizacyjne: śledzi drogę od holenderskich smukłych jednostek XVII wieku i angielskiej mody dworskiej aż po oceaniczne regaty i samotne rejsy, w których sport styka się z granicą ludzkiej wytrzymałości. Zamiast suchej kroniki rekordów i nazwisk, dostajemy opowieść o tym, jak z zabawki arystokratów rodzi się masowy sport, a później także pole technologicznego wyścigu.

W tle przewijają się wszystkie wielkie „mitologie” jachtingu: Puchar Ameryki jako spektakl narodowych ambicji, pojedynki projektantów kadłubów i żagli, narodziny klas jachtów, rozwój regat oceanicznych i samotniczych, aż po refleksję nad zmierzchem wielkich jachtów regatowych. Autor ma wyraźną słabość do detalu – konstrukcyjnego, organizacyjnego, obyczajowego – ale potrafi go wpisać w szerszy kontekst: zmiany społeczne, rozwój techniki, przesunięcia w rozumieniu „sportu” i „przygody”. To jedna z tych monografii, w których czytelnik mimowolnie uczy się historii gospodarczej, społecznej i militarnej, choć na okładce widnieje niewinnie brzmiące słowo „jachting”.

Wydanie z 1983 roku, poszerzone i uzupełnione, ma jeszcze jedną zaletę: powstało na styku dwóch epok żeglarstwa – tradycyjnego i nowoczesnego, tuż przed cyfrową rewolucją w nawigacji i komunikacji. Głowacki patrzy więc na świat jachtów z perspektywy kogoś, kto pamięta czas płóciennych żagli i papierowych map, ale już widzi, jak regaty oceaniczne stają się laboratorium nowych materiałów i rozwiązań technicznych. Dla żeglarza ta książka jest rodzajem „genealogii własnej pasji”; dla historyka – solidną, rzetelną monografią sportu, który z marginesu elit przeszedł na łamy gazet codziennych. Dla antykwariusza zaś – egzemplarzem, którego lepiej nie sprzedawać zbyt pochopnie, bo takich syntez dziś już prawie się nie pisze.