Monte Cassino
Autor: Melchior Wańkowicz
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Pax, 1989
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne zagięcia obwoluty
O książce
„Monte Cassino” w tej skróconej, powojennej wersji działa trochę jak wyciąg esencji z trzytomowej epopei „Bitwa o Monte Cassino”. Z obszernej kroniki autor wybiera to, co tworzy obraz syntetyczny, ale nie odarte z nerwu i emocji: marsz 2. Korpusu, kolejne natarcia, szpitale polowe, głosy żołnierzy. To wciąż nie jest „książka o bitwie”, ale raczej o kondycji polskiego żołnierza wyrzuconego z kraju, który ma szansę po raz pierwszy od 1939 roku uderzyć wprost w niemiecką pozycję – i robi to z siłą, która potem zamieni się w mit. Wańkowicz nie pisze jak historyk z dostępem do archiwów, tylko jak naoczny świadek, który wie, że dawniej czy później wejdą na scenę podręczniki – i właśnie dlatego pozwala sobie na szeroki gest, na anegdotę, ironię, łagodny patos.
Siłą tej książki jest specyficzny sposób kadrowania: autor przełącza się między panoramą działań wojennych a zbliżeniem na pojedynczą twarz, gest, rozmowę w okopie. To reportaż, który wykonuje ruch odwrotny niż sucha historia wojskowości – zamiast zaczynać od generałów i sztabów, wychodzi od żołnierza, a dopiero potem dosztukowuje tło operacyjne. Język bywa „wańkowiczowski” w pełni: dynamiczny, z wyczuciem kolokwializmu, z mieszaniną humoreski i elegii. W tej skróconej wersji szczególnie dobrze widać, jak autor potrafi kondensować materiał – selekcja epizodów sprawia, że książka czyta się jak jedna długa, narastająca scena, a nie rozproszona mozaika.
Na tle światowej literatury frontowej „Monte Cassino” stoi w pobliżu takich pozycji jak „Na Zachodzie bez zmian” czy „Nagi i martwy”, ale z wyraźnie polskim profilem: to proza, która jednocześnie dokumentuje i buduje mit narodowy. W powojennej Polsce książka obrosła funkcją niemal „tekstów założycielskich” pamięci o żołnierzach Andersa, a równocześnie przez dekady była filtrowana przez cenzurę i politykę historyczną. Lektura dziś odsłania podwójną warstwę: świadectwo walk o klasztor i świadectwo tego, jak Polacy – za pośrednictwem jednego z najsprawniejszych piór XX wieku – chcieli o sobie po tej bitwie pamiętać. Wersja z 1989 roku, choć skrócona, dobrze pokazuje ten splot: dokumentu, literackiego kunsztu i narodowej autokreacji.