Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788363743383
Wysyłka od: 15.00 PLN

O jedność Europy
Antologia polskiej XX-wiecznej myśli europejskiej



Wydawnictwo: Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP, 2015
Okładka:  twarda z obwolutą
Stan: dobry/dobry plus

Uwagi: nieznaczne zagięcia/otarcia obwoluty

O książce

„O jedność Europy” to jedna z tych książek, które pokazują, jak bardzo polska refleksja o Europie wyprzedzała własne instytucjonalne doświadczenie integracyjne. Antologia Łukasiewicza wyciąga z archiwów i rozproszonych periodyków głosy, które – wbrew potocznemu mniemaniu – nie zaczynają się dopiero w latach 90. Teksty Skrzyńskiego, Bocheńskiego, Haleckiego czy Raczyńskiego układają się w coś w rodzaju podskórnej historii: od federalistycznych fantazji i projektów bezpieczeństwa zbiorowego po trzeźwe kalkulacje geopolityczne. Zamiast jednej doktryny mamy tu wachlarz stanowisk, które łączy jedno: przekonanie, że Polska nie jest „między Wschodem a Zachodem”, tylko – czy się to komu podoba, czy nie – elementem Zachodu szukającym dla siebie trwałej formy instytucjonalnej.

Redaktor nie próbuje zamienić zbioru w monument; to raczej dobrze skomponowana czytelnia idei. Wybór jest wyraźnie kanoniczny, ale nie hagiograficzny – obok eleganckich projektów europejskiego koncertu mocarstw pojawiają się teksty naznaczone iluzjami epoki, wiara w zbawcze kongresy i traktaty dziś brzmi chwilami boleśnie naiwnie. W przedmowach Machaja i Maciejewskiego wyczuwalne jest pragnienie, by włączyć polską myśl w szerszy europejski dyskurs, bez kompleksów i bez mitologizowania własnej wyjątkowości. Na tym tle szczególnie ciekawie wypadają autorzy emigracyjni i federalistyczni: Halecki ze swoją wizją „Europy Środkowo‑Wschodniej” jako osobnego, historycznie ukształtowanego kręgu, czy Bocheński, zimny realista, który integrację rozumie przede wszystkim jako kwestię siły i interesu, a nie sentymentu do gwiazdek na fladze.

Książka ma też wymiar nieco ironiczny, choć niezamierzony: wydana przez MSZ, wygląda jak reprezentacyjny podarunek dyplomatyczny, a w środku kryje teksty często znacznie bardziej bezceremonialne wobec Zachodu niż współczesny język urzędowy. Lektura uświadamia, że większość dzisiejszych sporów o „głębokość integracji”, miejsce Polski między Berlinem a Paryżem czy lęk przed utratą suwerenności została już kiedyś opisana – tylko innym słownictwem i w innych dekoracjach. Dla badacza idei to użyteczne kompendium, dla polityka – potencjalnie niebezpieczne lustro, w którym widać, jak bardzo współczesne deklaracje oryginalności są w istocie powtórką starych melodii.