Okiem historyka | Warszawa Berlin Bonn 1918-1981
Autor: Marian Wojciechowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie, Łódź, 1989
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Okiem historyka – Warszawa, Berlin, Bonn 1918–1981” to książka z tego rodzaju, który dziś ginie: pisana jeszcze w horyzoncie „wielkiej polityki”, zanim moda na mikrohistorię i dyskursy pamięci ostatecznie rozmontowała tradycyjne dzieje dyplomacji. Wojciechowski patrzy na sześć dekad relacji polsko‑niemieckich jak na powracający dramat o granicy, bezpieczeństwie i legitymizacji państwa – od dyskusji wersalskich, przez katastrofę 1939 roku, po niekończące się boje o uznanie granicy na Odrze i Nysie. Tytułowe trzy miasta są tu bardziej osiami geopolitycznego teatru niż konkretnymi przestrzeniami: Warszawa jako wciąż zagrożony podmiot, Berlin jako historyczny agresor i Bonn – dość paradoksalnie – jako partner, z którym trzeba się uczyć żyć w cieniu Jałty i zimnej wojny.
Najciekawsza jest podwójność perspektywy: z jednej strony autor pozostaje zakorzeniony w klasycznej szkole historiografii PRL, gdzie kluczowe są państwa, gabinety, traktaty, układy, noty dyplomatyczne; z drugiej – wyraźnie czuje, że bez włączenia czynnika opinii publicznej, propagandy, lęków i resentymentów obraz będzie niepełny. Widać więc, jak przyjaźń polsko‑niemiecka bywa projektowana odgórnie, a zarazem sabotowana przez pamięć II wojny światowej, przez spór o „wypędzonych”, przez nieufność wobec RFN postrzeganej raz jako rewizjonistyczne zagrożenie, raz jako potencjalny kanał wyjścia z radzieckiego uścisku. W tle stale obecne są oba podziały: niemiecki (Berlin/Bonn) i europejski (Wschód/Zachód), które czynią z Polski bardziej przedmiot gry mocarstw niż swobodnego architekta własnej polityki.
Nie jest to książka, która kokietuje czytelnika efektownymi metaforami; jej siła leży w uporze rekonstrukcji i w długim, szerokim spojrzeniu. Pisząc jeszcze przed przełomem 1989 roku, Wojciechowski zamyka narrację w momencie, gdy ład jałtański wydaje się nie do ruszenia – dla dzisiejszego czytelnika jest więc podwójnie interesujący: jako przegląd sporów o granice, traktaty, uznania i jako dokument mentalności późnego PRL, w której układ z RFN z 1970 roku i „normalizacja” stosunków z Bonn jawią się niemal jako naturalny kres możliwości. Dla kogoś, kto chce zrozumieć, skąd biorą się współczesne napięcia i obsesje w polskiej debacie o Niemczech, ta książka jest jak archeologiczna warstwa – jeszcze nie uwolniona od ówczesnego języka politycznego, ale już na tyle analityczna, by dać się czytać bez taryfy ulgowej.