Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Oblicze Słońca
Autor: H.W. Newton

Wydawnictwo: PWN, 1961
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Oblicze Słońca” to dziś książka o podwójnie historycznym charakterze: opowiada o dziejach badań naszej gwiazdy, a przy okazji sama stała się dokumentem pewnego etapu w rozwoju astronomii. Newton prowadzi czytelnika przez drogę od pierwszych teleskopów, plam oglądanych okiem Galileusza i jego następców, aż po erę radioteleskopów i obserwacji pozaziemskich – ale nie w formie suchej kroniki odkryć. Raczej jak ktoś, kto przeszedł przez archiwum trzech stuleci badań i wyciąga z nich wątki przewodnie: uporczywe błędy, olśnienia, nieporozumienia między teorią a obserwacją. W tle stale obecne jest pytanie: jak to się stało, że kropka na niebie okazała się skomplikowaną, dynamiczną machiną plazmową, od której zależy klimat na Ziemi, łączność radiowa i ogólnie sam luksus posiadania cywilizacji technicznej.

Najciekawsze w książce jest to, że Newton traktuje Słońce jednocześnie jako obiekt fizyczny i jako klucz do zrozumienia gwiazd w ogóle. Opis aktywności słonecznej, plam, protuberancji, rozbłysków, koron i burz magnetycznych nie zatrzymuje się na zjawiskach „ładnych na zdjęciach”; autor cierpliwie pokazuje, jak z takich pozornie drobnych szczegółów wyprowadzano wnioski o budowie wnętrza gwiazdy, procesach konwekcyjnych czy roli pól magnetycznych. Z dzisiejszej perspektywy łatwo zbyć to wzruszeniem ramion – mamy przecież sondy heliofizyczne, obserwatoria kosmiczne i numeryczne symulacje MHD – ale siła tej książki polega właśnie na pokazaniu, jak dużo dało się zrozumieć z samego światła dochodzącego do Ziemi. Newton potrafi też, co rzadkie u popularyzatorów lat 50., zachować trzeźwość, nie popada w egzaltację ani w tani katastrofizm związany z „burzami słonecznymi”.

Polskie wydanie w serii „Biblioteka Problemów” ma swój dodatkowy urok: to był czas, kiedy popularyzacja nauki w twardej oprawie nie musiała nikogo przepraszać za brak „storytellingu”. Styl jest rzeczowy, klarowny, momentami suchy – bardziej wykład uczonego niż gawęda astronoma‑humanisty w stylu Ścisłowskiego czy Karpińskiego – ale za to niezwykle uczciwy intelektualnie. Jako źródło aktualnej wiedzy książka jest oczywiście zdezaktualizowana: nie ma ani heliosejsmologii, ani szczegółowej fizyki korony, ani współczesnych modeli dynamo słonecznego. Ale jako portret „stanu wiedzy około 1960 roku” działa znakomicie i dla kogoś, kto lubi patrzeć, jak nauka dochodzi do współczesnych rozstrzygnięć ma wartość porównywalną z lekturą dawnych podręczników fizyki – widzimy, które intuicje były trafne, gdzie teoria błądziła i jak bardzo Słońce potrafiło zaskakiwać, jeszcze zanim zaczęliśmy wysyłać do niego sondy.

Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...