Sen Azrila / Austeria
Autor: Julian Stryjkowski
Wydawnictwo: Czytelnik, 1995
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: exlibris
O książce
„Sen Azrila / Austeria” to właściwie dwa sposoby żegnania się ze światem sztetla: jeden intymny, gęsty od teologicznych podszeptów, drugi – panoramiczny, wystawiony na przeciąg historii. W „Śnie Azrila” Stryjkowski zamyka czytelnika w głowie bohatera – mężczyzny wracającego do rodzinnego miasteczka, który niesie w sobie coś na kształt prywatnej Księgi Hioba. Sen o ojcu mówiącym „Idź” nie jest tu tanim symbolem, lecz punktem, w którym zderzają się cztery porządki: nakaz tradycji, ciężar bycia „ostatnim ogniwem” męskiej linii, pokusa ucieczki oraz lęk przed pustką poza rytmem żydowskiego czasu. Autor buduje to nie tyle fabułą, ile nawrotem motywów: biblijne cytaty, rabiniczne glosy, podsłuchane dialogi z bóżnicy i karczmy tworzą rodzaj talmudycznego palimpsestu nałożonego na codzienność galicyjskiego miasteczka.
„Austeria” w tym samym tomie działa inaczej – jak szerokokątny obiektyw ustawiony tuż przed katastrofą roku 1914. Gospoda staje się ostatnim przystankiem przed rozpadem znanego porządku: schodzą się w niej chasydzi, asymilatorzy, chłopi, żołnierze, wszyscy w zawieszeniu między plotką o wojnie a jeszcze trwającą rutyną podróży. Stryjkowski nie musi nikogo „uświadamiać” historycznie – wystarczy, że drobne rytuały (modlitwa, jedzenie, pertraktacje o nocleg) zaczynają się rwać, jakby język obyczaju nie nadążał już za tym, co nadciąga. W obu tekstach niezwykłe jest to samo: pisarz nie idealizuje sztetla ani go nie oskarża; traktuje go jak świat zamknięty w sobie, z wewnętrzną logiką, który ginie nie dlatego, że jest gorszy, lecz dlatego, że historia potrzebuje miejsca na nowy rozdział.
Wydanie łączące „Sen Azrila” z „Austerią” pokazuje, jak konsekwentnie Stryjkowski budował swoją „tetralogię galicyjską” – nie jako ciąg fabuł, ale jako cztery różne sposoby oglądania tego samego krajobrazu duchowego. „Głosy w ciemności” i „Echo” dopowiadają inne perspektywy, lecz to właśnie zestawienie snu o ojcu z przedsionkiem wojny wydaje się najbardziej uderzające: od wewnętrznego kryzysu wiary i tożsamości do momentu, w którym nawet najpobożniejszy midrasz nie chroni przed rekwizycją koni i przemarszem armii. W polskiej prozie powojennej mało jest dzieł, które z taką precyzją i bez dydaktycznego tonu rekonstruują świat żydowskiej Galicji, a zarazem wiedzą, że piszą już nekrolog, nie kronikę. „Sen Azrila / Austeria” to książka, którą warto czytać nie „o Żydach”, lecz jako literaturę o nieuchronności rozpadu każdego zamkniętego, samowystarczalnego świata.