Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9780143038580
Wysyłka od: 15.00 PLN

The Omnivore's Dilemma
Autor: Michael Pollan

Wydawnictwo: Penguin Books, 2006
Okładka: miękka 
Stan: dobry

Uwagi: nieznaczne otarcia okładki

O książce

Michael Pollan w „The Omnivore’s Dilemma” robi z czytelnika coś w rodzaju nieco spóźnionego współuczestnika ewolucji: oto stworzenie wszechżerne, które nagle zdaje sobie sprawę, że może wybrać, co zje – i nie ma najmniejszego pojęcia, na jakich zasadach ten wybór oprzeć. Zamiast następnej książki kucharskiej z „etycznymi przepisami”, dostajemy śledztwo, w którym każde danie jest tropem, a każdy posiłek – aktem kompromisu z systemem żywnościowym. Pollan zaczyna od najbardziej prozaicznego miejsca – przemysłowego łańcucha żywieniowego opartego na kukurydzy – i z dość bezlitosną cierpliwością pokazuje, jak kolejne ogniwa coraz dokładniej odseparowują nas od źródła jedzenia, a więc i od odpowiedzialności.

Gdy przechodzi do organicznego rolnictwa, nie zachowuje się jak pielgrzym u celu, tylko jak sceptyk w dobrze zaopatrzonym sklepie ze zdrową żywnością. „Organic” u Pollana nie jest zaklęciem, lecz zbiorem praktyk, uwarunkowań rynkowych i kompromisów, z których część różni się od przemysłu głównie marketingiem. Dopiero tam, gdzie opisuje niewielkie gospodarstwa funkcjonujące jako zamknięte ekosystemy, książka nabiera czegoś w rodzaju pastoralnego tonu – ale nawet wtedy autor pamięta, że czytelnik ma przed sobą nie sielankę, tylko rachunek: ile wolności, ile cierpienia, ile energii kosztuje każdy kęs. Finałowe wątki polowania i zbieractwa są z kolei czymś w rodzaju eksperymentu myślowego przeprowadzonego w terenie – co się dzieje z naszym poczuciem moralnym, gdy zaczynamy naprawdę wiedzieć, skąd pochodzi każdy składnik posiłku?

Na tle literatury żywieniowej, zwykle skłonnej do tonu kaznodziejskiego albo poradnikowego, „The Omnivore’s Dilemma” wyróżnia się tym, że nie podsuwa prostego programu naprawczego. Pollan jest bardziej eseistą w tradycji Thoreau niż aktywistą z ulotką: łączy reportaż, osobisty dziennik i ekologiczną analizę w taki sposób, że po lekturze czytelnik zyskuje mniej wygodnych odpowiedzi, za to znacznie więcej kryteriów myślenia o jedzeniu. Popularność i nagrody nie wzięły się tu z jakiejś rewolucyjnej tezy, lecz z cierpliwego rozmontowania iluzji nowoczesnej diety – iluzji, że to, co na talerzu, jest sprawą prywatnego gustu, a nie decyzją, która wplata nas w sieć zależności ekonomicznych, etycznych i ekologicznych. W tym sensie książka, choć mówi o czterech posiłkach, jest w istocie dość poważnym traktatem o obywatelstwie – tylko że zamiast urny wyborczej mamy widelec.