Wieniawa. Poeta, żołnierz, dyplomata
Autor: Witold Dworzyński
Wydawnictwo: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, 1993
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne załamania okładki
O książce
Witold Dworzyński wziął na warsztat bohatera, który aż prosi się o mitologizację – i na szczęście nie kapitulował całkowicie przed legendą. „Wieniawa. Poeta, żołnierz, dyplomata” to biografia pisana z wyraźną sympatią, ale nie w tonie sztubackiego zachwytu nad „najweselszym ułanem II RP”. Dworzyński rekonstruuje drogę Wieniawy od krakowskiego inteligenta-artysty, przez legionowego oficera i adiutanta Piłsudskiego, po dyplomatę w świecie, w którym polot kawaleryjskiej anegdoty coraz gorzej przystaje do brutalnej polityki lat trzydziestych i wojennych. Nie ma tu jednak dusznej akademickości – autor raczej prowadzi żywą gawędę, podpartą źródłami, niż wygłasza referat.
Istotnym atutem tej książki jest to, że nie traktuje poezji i „artystycznej” strony Wieniawy jako sympatycznego dodatku do jego wojennej i dyplomatycznej kariery. Wiersze, piosenki, środowisko bohemy i kabaretu są wpisane w narrację jako integralny składnik jego osobowości – to z nich wyrasta późniejszy styl bycia generała i ambasadora: rozpięty między szampańskim dowcipem a prywatnym spleenem. Liczne anegdoty i cytaty budują nie tyle pomnik, ile teatr ról, które Wieniawa sam o sobie stworzył, a które potem potomność powtarzała bezrefleksyjnie. Dworzyński próbuje ów auto-mit delikatnie rozmontować, pokazując także cenę, jaką bohater płaci za własną legendę – zwłaszcza w latach wojny i politycznej marginalizacji.
Wydana przez WSiP w 1993 roku biografia ma wyraźnie popularyzatorski profil, co w tym wypadku nie jest wadą, tylko świadomym wyborem: zamiast dusić czytelnika aparatem krytycznym, autor daje mu solidny, dobrze udokumentowany, ale lekko podany portret jednego z najbardziej „filmowych” ludzi II RP. W realiach dzisiejszej literatury historycznej, zwykle podzielonej między suche monografie a bezkrytyczne laurki, książka Dworzyńskiego trafia w rzadko zagospodarowany środek: czyta się ją jak opowieść, a jednak po zamknięciu tomu zostaje coś więcej niż kilka barwnych cytatów o jazdach konnych do „Adrii”. Dla kogoś, kto chce wyjść poza powtarzane do znudzenia bon moty o Wieniawie, jest to wciąż jedna z porządniejszych bram wejściowych w temat.