Męska rzecz. Cała prawda o penisie
Autor: Adam Miller
Wydawnictwo: Słowne, 2010
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Męska rzecz” jest typowym dzieckiem początku XXI wieku: czasu, w którym Zachód postanowił raz na zawsze „odtabuizować” wszystko, łącznie z tym, co od tysiącleci świetnie radziło sobie w półcieniu. Adam Miller robi z penisa bohatera zbiorowego – nie tyle organ anatomiczny, ile figurę kultury, polityki i religii. Z jednej strony mamy więc solidną porcję biologii, medycyny, statystyki, z drugiej – przechadzkę po historii ludzkich obsesji: od fallusów w sztuce sakralnej, przez renesansowe kody męskości, aż po współczesne lęki i kompleksy karmione przez pornografię i reklamy bielizny.
Autor pisze lekko, momentami wręcz kabaretowo, ale pod powierzchnią dowcipu jest tu całkiem porządnie odrobiona lekcja lektur i konsultacji. Obecność takich nazwisk jak Lew‑Starowicz czy Izdebski nie jest tylko ornamentem na okładce – ich perspektywa porządkuje to, co w podobnych publikacjach bywa jedynie anegdotą. Millerowi udaje się uniknąć dwóch skrajności: moralizowania i łopatologicznego „oświecania”. Zamiast tego dostajemy mieszaninę faktów, mitów i historyjek, które pokazują, że to, co dziś uchodzi za „naturalne”, jeszcze wczoraj było uważane za zboczenie, a jutro zapewne zostanie opatrzone nowym, bardziej postępowym słownictwem.
Na tle innych popularnonaukowych książek o seksualności „Męska rzecz” wyróżnia się właśnie próbą ujęcia penisa jako zjawiska kulturowego, a nie tylko problemu urologicznego lub źródła statystyk z sypialni. Nie jest to praca naukowa – bliżej jej do eseju informacyjnego z ambicją porządkowania potocznej wiedzy i lęków. Czytelnik dostaje narzędzia, żeby spojrzeć na własną cielesność z dystansem, a zarazem z większą świadomością; jeśli więc komuś marzy się książka, która zdejmie z męskości nieco pompatycznej powagi, a jednocześnie nie sprowadzi jej do poziomu dowcipu z szatni, to Miller spełnia to życzenie z zaskakującą sprawnością.