Wilcza Księżniczka
Autor: Cathryn Constable
Wydawnictwo: Bukowy Las, 2013
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Wilcza księżniczka” to książka napisana tak, jakby autorka w młodości przeczytała za dużo „Anny Kareniny”, a potem z pełną premedytacją postanowiła dać to wszystko dwunastoletniej czytelniczce w wersji rozcieńczonej śniegiem i wilkami. Dostajemy klasyczne marzenie sieroty: szara, przeźroczysta Sophie, uwięziona w internatowym mikrokosmosie, nagle zostaje przeniesiona do dekoracji, które pachną carską Rosją, zrujnowanym splendorem i tym specyficznym chłodem, w którym oddech od razu zamienia się w mgłę. Constable gra tu od początku w otwarte karty – wiemy, że wszystko jest zbudowane z rekwizytorni baśni, ale właśnie dzięki temu łatwo wejść w tę opowieść jak w dobrze znaną, choć nieco przestylizowaną, zimową legendę.
Najciekawsze jest to, że fabuła, na pierwszy rzut oka typowa – zagubione dziewczęta, tajemnicza księżniczka, pałac pełen sekretów – działa głównie jako mechanizm odsłaniający tożsamość Sophie. Wilki, brylanty, rodowe klątwy Wołkońskich – wszystko to stanowi ramę dla starego jak literatura motywu: kim jestem naprawdę i do kogo należę. Constable ma ucho do obrazów: Pałac Zimowy jest jednocześnie ruiną i sceną teatralną, gdzie każdy korytarz i każdy zakurzony przedmiot coś insynuuje. Dla młodego czytelnika to baśń gotowa do natychmiastowego zasiedlenia wyobraźnią, dla starszego – zabawa w odczytywanie dobrze znanych tropów: sierota o „tajemniczym pochodzeniu”, arystokratyczny ród wypchnięty z historii, przyjaźń wystawiona na próbę, z lekko gotyckim sznytem.
O ile fabularnie „Wilcza księżniczka” nie zamierza wywracać gatunku do góry nogami, o tyle jej siłą jest nastrój – cierpliwie budowany z zimna, bieli i milczenia. To książka, którą najrozsądniej czytać zimą: nie dlatego, że akcja rozgrywa się w śniegu, lecz dlatego, że operuje tą samą estetyką: wyciszeniem, kontrastem między ciepłem wnętrza a ogromem za oknem. Wśród współczesnej literatury młodzieżowej, skłonnej do hałaśliwych dystopii i ironicznego przegadania, powieść Constable wypada niemal staroświecko – i to jest jej największy atut. Nie jest to baśń, która ma cokolwiek demaskować; raczej elegancki powrót do dziecięcej fantazji o tym, że gdzieś daleko, za zimową szybą, czeka na nas nie tyle przygoda, co odpowiedź na pytanie: „skąd naprawdę jestem”.