Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Arsenał Bellony
Autor: Zenon Mendygrał

Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1977
Okładka: twarda 
Stan: dobry

Uwagi: nieznaczne otarcia okładki

O książce

„Arsenał Bellony” to jeden z tych przedziwnych tworów PRL-owskiej kultury książki, w których wojskowy rygor spotyka się z niemal chłopięcą fascynacją techniką. Mendygrał układa swoją opowieść o broni jak długą wędrówkę po muzeum, w którym gwardzista zafascynowany każdym eksponatem nagle okazuje się całkiem sprawnym popularyzatorem nauki. Zaczyna od mitów i pierwszych narzędzi zabijania, kończy na broni jądrowej i elektronicznej – i ma przy tym ambicję nie tyle opisać „kto kogo zabił czym”, ile pokazać, jak ludzkie pomysły na zadawanie śmierci komplikowały się wraz z rozwojem cywilizacji. To jest właśnie siła tej książki: panoramiczna, niemal encyklopedyczna, ale podana tak, by zwykły czytelnik mógł bez zadyszki przejść od miecza do rakiety.

Na tle typowej literatury wojskowej wydawanej przez MON w latach 70. „Arsenał Bellony” wyróżnia się tym, że nie udaje jeszcze jednego „skryptu dla podoficera”, lecz raczej minileksykon dla ciekawego świata nastolatka, który dawno już wyrosł z „Młodego technika”. Styl Mendygrała jest gawędziarski, ale nie luzacki: widać za nim kartotekę, archiwum i nawyk porządkowania chaosu. Autor przytacza nazwiska konstruktorów, parametry, daty wdrożenia – lecz zamiast suchej tabelki dostajemy biegłą, syntetyczną opowieść o tym, dlaczego dana innowacja zmieniła sposób prowadzenia wojny. W efekcie książka przypomina trochę zminiaturyzowaną „historię cywilizacji widzianą przez lufę działa”: od włóczni i kuszy po elektronikę pola walki, zawsze z sugestią, że technika broni jest lustrzanym odbiciem lęków i ambicji epoki.

Z dzisiejszej perspektywy „Arsenał Bellony” jest także dokumentem mentalności – i czyta się go podwójnie: raz jako przewodnik po rozwoju środków rażenia, drugi raz jako świadectwo późnego PRL, który w sposób dość beztroski popularyzował wiedzę o zabijaniu w „przystępnej formie”. Ilustracje Stanisława Chorzemskiego, indeksy, bogaty aparat pomocniczy każą traktować tę książkę niemal jak kieszonkowe kompendium dla domowego erudyty; jej „popularnonaukowość” nie oznacza bylejakości, raczej świadomy wybór przejrzystości ponad akademicką ornamentykę. Dla miłośnika historii wojskowości to przyjemny, nieco anachroniczny przewodnik po arsenale ludzkości; dla bibliofila – charakterystyczny artefakt epoki, w której wiara w postęp techniczny wciąż jeszcze przysłaniała pytanie, czy arsenał Bellony da się kiedykolwiek zamknąć.