Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788376747040
Wysyłka od: 15.00 PLN

Człowiek, który rozpętał II wojnę światową
Autor: Florian Altenhöner

Wydawnictwo: Replika, 2019
Okładka: miękka 
Stan: bardzo dobry

Uwagi: brak

O książce

Florian Altenhöner robi w tej książce rzecz mało dziś popularną: zamiast kolejnej biografii „Wielkiego Zbrodniarza” dostajemy portret człowieka z drugiego szeregu – funkcjonariusza, który był wystarczająco znaczący, by podpalić lont (Gliwice), ale zbyt mały, by decydować, gdzie wyląduje bomba. Naujocks nie jest więc „tym, który rozpętał II wojnę światową”, lecz raczej wzorcowym produktem hitlerowskiego aparatu: cwany, bez skrupułów, żądny awansu, a przy tym zaskakująco banalny. Altenhöner czyta go jak przypadek kliniczny: pokazuje, jak człowiek o przeciętnych możliwościach staje się użytecznym narzędziem terroru, jeśli tylko trafi w odpowiedni (czy raczej: odpowiednio zdeprawowany) system.

Najciekawsze są tu dwie płaszczyzny. Z jednej strony – rekonstrukcja konkretnych operacji: prowokacja gliwicka, działania wywiadowcze, fałszerstwa, brudna robota wykonywana z polecenia Heydricha. Autor nie poprzestaje na odtworzeniu „co się stało”; drąży, co w tych akcjach było planem, a co późniejszą autokreacją Naujocksa, który po wojnie próbował sprzedać swoją biografię jak sensacyjny towar. Z drugiej strony – „życie po zbrodni”: powojenne dryfowanie między przesłuchaniami, mediami, doraźnymi mitami o własnej odwadze i rzekomym dystansie wobec nazizmu. Altenhöner z wyraźną satysfakcją rozmontowuje tę legendę, pokazując, jak łatwo drobny trybik systemu terroru przeobraża się we własnych opowieściach w rzekomego kluczowego gracza.

W gruncie rzeczy to książka nie tyle o Naujocksie, ile o mechanice odpowiedzialności w państwie zbrodniczym. Tytuł jest celowo prowokacyjny: autor bardzo wyraźnie pokazuje, że wojny nie wywołuje jeden człowiek stojący z pistoletem pod radiostacją, lecz cała struktura politycznych decyzji, doktryn, propagandy i posłusznych wykonawców. Altenhöner pisze rzeczowo, bez taniej sensacji, bliżej mu do śledczego archiwisty niż do gawędziarza – co w tym temacie jest zaletą. Kto szuka spektakularnej opowieści o „demonie z SS”, może poczuć się rozczarowany; kto jest ciekaw, jak z przeciętności, tchórzostwa i oportunizmu składa się praktyczny personel zbrodniczego reżimu, ten dostanie wywód dokładny, chwilami bezlitosny, a przy tym niepokojąco aktualny.