Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788370337704
Wysyłka od: 15.00 PLN

Po co Kościołowi papież?
Autor: Jacek Salij OP

Wydawnictwo: W drodze, 2011
Okładka: miękka
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Po co Kościołowi papież?” to jedna z tych książeczek Salija, w których widać najlepiej jego ulubioną sztuczkę: bierze temat obrośnięty stereotypami – w tym wypadku papieski prymat i nieomylność – i zamiast go zdemaskować lub uroczyście utwierdzić, cierpliwie rozplątuje skojarzenia. Zamiast debatować z gazetowymi hasłami o „absolutnym monarsze Watykanu”, Salij idzie tropem dużo starszym: patrzy na biskupa Rzymu jako na element struktury Kościoła, który wyrasta z pamięci apostolskiej, a nie z ambicji urzędniczych. W tle majaczy Augustyn, Ireneusz, odrobinę Newman – ale nazwiska nie zagłuszają faktu, że celem jest raczej wyjaśnienie niż popis erudycji.

Jednym z bardziej charakterystycznych wątków jest rozbrajanie lęku przed dogmatem o nieomylności. Salij nie sprzedaje go jako teologicznej supermocy papieża, tylko jako bardzo precyzyjny, wręcz wąsko obwarowany instrument: używany rzadko, w ramach ciągłości tradycji, a nie wbrew niej. Dobrze mu wychodzi odsłonięcie różnicy między „nieomylnością” a „bezgrzesznością” czy „niezawodnością w każdej wypowiedzi” – co jest może truizmem dla specjalisty, ale dla przeciętnego czytelnika stanowi małą rewolucję po latach katechezy sprowadzonej do haseł. Tak samo tytuł „Ojciec Święty” przestaje wyglądać jak pompatyczna dekoracja, a zaczyna znaczyć konkretną funkcję: ojcostwo rozumiane jako troska o jedność i wiarę, a nie ceremonialny dystans.

Wartością tej książki jest jej podskórny wątek ekumeniczny. Salij ma świadomość, że papież jest jednocześnie największą przeszkodą i największą szansą dla jedności chrześcijan. Próbuje więc wyobrazić sobie taki sposób sprawowania prymatu, który bardziej służyłby wspólnemu chrześcijańskiemu świadectwu niż utrwalaniu katolickiego komfortu instytucjonalnego. Nie projektuje rewolucji ustrojowej – raczej zaprasza do myślenia, jak ten sam dogmatyczny rdzeń mógłby być przeżywany inaczej w świecie, który nie przypomina ani średniowiecza, ani XIX-wiecznego ultramontanizmu. Dla kogoś szukającego sensownego, niezbyt opasłego wprowadzenia do problemu papieskiego prymatu, bez apologetycznej waty i bez polemicznej piany, ta książka będzie czymś w rodzaju porządnie skrojonego kompendium z ludzką twarzą.