Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788378056416
Wysyłka od: 15.00 PLN

Zdrada w Czarciborze
Autor: Jerzy Chochołowski

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza, 2013
Okładka: miękka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Zdrada w Czarciborze” to książka, która wchodzi w tradycję polskiej prozy wojennej bocznymi drzwiami – nie przez wielkie batalie i pomniki, lecz przez podwórka, mieszkania i miasteczka, gdzie historia wdziera się jak przeciąg przez nieszczelne okno. Osiem opowiadań układa się tu w mozaikę doświadczeń: od trzynastolatka patrzącego na czołgi zamiast na szkolną tablicę, po licealistę z Szarych Szeregów, który za wcześnie musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co właściwie znaczy „zdrada”. Chociłowski nie goni za dramaturgią obozów – jego front biegnie przez korytarze kamienic, przez kolejki po chleb, przez spojrzenia sąsiadów, którzy zbyt dużo wiedzą albo zbyt wiele chcą przemilczeć.

Najciekawszy jest tu wybór perspektywy: autor zawiesza kamerę bardzo nisko, na wysokości oczu tych, którzy zazwyczaj są w literaturze tłem – młodych, przestraszonych, czasem naiwnych, ale boleśnie szybko dojrzewających. W efekcie klasyczne dla polskiej prozy tematy – konspiracja, kolaboracja, los Żydów wśród Polaków – pozbawione są patosu i szkolnej retoryki. Zdrada nie ma tu formy spektakularnego aktu, raczej pojedynczych, pozornie drobnych decyzji: komu otworzyć drzwi, czy udawać, że się nie słyszy krzyków za ścianą, co powiedzieć na przesłuchaniu. Patriotyzm także wygląda inaczej niż w czytankach – bliżej mu do cichej, upiornej konsekwencji niż do wzniosłych deklaracji. Granice między jednym a drugim Chociłowski rysuje ołówkiem, nie flamastrem.

Warto zwrócić uwagę, że to proza usytuowana również „po” – w powojniu, gdy kończą się alarmy, ale nie kończą się rachunki sumienia. Autorowi bliżej w tym do tradycji Herlinga-Grudzińskiego niż do batalistycznej szkoły romansów wojennych: interesuje go nie tyle „co się stało”, ile „co da się z tym zrobić we własnej głowie”. Język jest oszczędny, bez stylistycznych fajerwerków, co tu działa na korzyść – cisza między zdaniami bywa bardziej dojmująca niż opisy. „Zdrada w Czarciborze” może być czytana jako lektura uzupełniająca do kanonu prozy wojennej, ale w rzeczywistości spełnia inną, ambitniejszą funkcję: podważa wygodne przekonanie, że w ekstremalnych czasach wszyscy bylibyśmy oczywiście po „właściwej” stronie.

Polecamy