Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8311065454
Wysyłka od: 15.00 PLN

1000 słów o modelarstwie
Autor: Stefan Smolis

Wydawnictwo: Ministerstwo Obrony Narodowej, 1981
Okładka: miękka 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„1000 słów o modelarstwie” Smolisa to typowy produkt swojej epoki – PRL-owskiej kultury technicznej, w której „hobby” nie było kaprysem mieszczucha, ale prawie obywatelskim obowiązkiem. Ten słownik pojęć modelarskich, wydany przez MON, jest więc zarazem leksykonem, kroniką i dokumentem ideologicznym: porządkuje język modelarzy, a przy okazji pokazuje, jak oficjalnie wyobrażano sobie „wzorcowego młodego technika”. Z obecnej perspektywy czyta się go trochę jak katalog dawno zdemobilizowanej cywilizacji – takiej, w której rakietowe, lotnicze i okrętowe modele były namiastką prawdziwego przemysłu kosmicznego i zbrojeniowego.

Najciekawszy jest tu właśnie przekrój przez dziedziny: od lotniczego i rakietowego modelarstwa sportowego, przez okrętowe, po samochodowe – wszystko w jednej, uporządkowanej siatce pojęć. Widać wyraźnie ambicję autora, by nie tworzyć tylko podręcznej „ściągawki”, lecz małe kompendium kultury modelarskiej: obok terminów technicznych pojawiają się biogramy zawodników, mistrzów i działaczy, co zdradza dawny kult „przodownika”. Ilustracje – schematyczne rysunki, fotografie, przekroje – pełnią rolę nie tyle ozdobnika, co wizualnego glosariusza; to książka, którą się bardziej przegląda, niż czyta ciągiem. Nie jest to poradnik w stylu „zbuduj swój pierwszy model”, ale słownik do stołu kreślarskiego.

Dla współczesnego modelarza praktyczna wartość tego tomu jest ograniczona: technologie klejów, farb, materiałów, a przede wszystkim dostępność zestawów zmieniły się diametralnie. Natomiast dla kogoś zainteresowanego historią ruchu modelarskiego lat 70. i 80. – to źródło pierwszorzędne. W hasłach, doborze bohaterów i języku (miejscami bardzo „urzędowym”) odciska się pejzaż tamtych klubów LOK-u, modelarni przy domach kultury i szkółkach technicznych. Smolis stworzył więc nie tylko encyklopedię, ale też rodzaj słownika mentalnego pewnego pokolenia majsterkowiczów – i to czyni z tej książki pozycję zdecydowanie ciekawszą niż sugeruje jej skromny, niemal katalogowy tytuł.