Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8322100752
Wysyłka od: 15.00 PLN

Rewolucja w architekturze
Autor: Reyner Banham

Wydawnictwo: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1979
Okładka: miekka 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Rewolucja w architekturze” Banhama to ta rzadko spotykana książka, w której historia modernizmu przestaje być marszem zwycięskich haseł, a zaczyna przypominać śledztwo w sprawie: kto tak naprawdę pociągał za sznurki nowej architektury – funkcja, ideologia czy raczej fetysz maszyny. Banham z rozkoszą rozmontowuje szkolny obraz „funkcjonalizmu”, pokazując, że funkcja była często raczej figowym listkiem niż realnym motorem przemian. W centrum stawia nie tyle budynki, co sposoby myślenia o nich: manifesty, teorie, estetykę inżynierii, zachwyt nad konstrukcjami przemysłowymi. Bauhaus, De Stijl, futuryści, konstruktywiści – wszyscy przechodzą przez jego warsztat nie jako pomniki, ale jako żywe, czasem dość sprzeczne projekty na ucywilizowanie chaosu „pierwszego wieku maszyny”.

Największą wartością tej książki jest to, że Banham pisze o modernizmie z wyraźnym respektem, ale bez nabożności. Widzi w architekturze początku XX wieku nie tyle logiczną konsekwencję postępu technicznego, co skomplikowaną grę między technologią, wyobraźnią artystyczną i potrzebą stworzenia „stylu epoki”, który wygląda nowocześnie, nawet jeśli nie zawsze odpowiada realnym wymaganiom użytkowym. Z tego punktu widzenia wieżowiec, fabryka, dom jednorodzinny stają się rodzajami „maszynowych ikon” – symbolami, przy pomocy których architekci próbują opowiedzieć światu, że nadszedł czas stali, szkła i ruchu. Banham bardzo przejrzyście pokazuje, jak często forma nowoczesna była bardziej retoryką niż konsekwencją inżynieryjnej konieczności.

Dla współczesnego czytelnika, przyzwyczajonego do gładkich mitologii modernizmu, lektura może być otrzeźwiająca. To nie jest książka „do przejrzenia obrazków”, choć ilustracje świetnie uzupełniają wywód; to raczej solidny kurs czytania architektury jako tekstu kultury – z całym bagażem ambicji, złudzeń i uproszczeń. W polskim wydaniu z 1979 roku dochodzi jeszcze ciekawy filtr czasów: tłumaczenie Drzewieckiego zachowuje intelektualną ostrość Banhama, a przy tym zdradza ówczesny język dyskusji o modernizmie – sam w sobie dzisiaj historyczny. Jeśli interesuje Cię nie tylko „jak wygląda modernizm”, ale „jak wymyślono modernizm”, to jest jedna z tych pozycji, które prędzej czy później i tak trzeba będzie przeczytać – choćby po to, by już nigdy bezrefleksyjnie nie powtarzać słowa „funkcjonalny”.