Życie we wspomnieniach
Autor: Ewa Rzetelska-Feleszko (Kamińska)
Wydawnictwo: Towarzystwo Słowaków w Polsce, Kraków, 2008
Okładka: twarda
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Życie we wspomnieniach” to książka z gatunku, który w Polsce zwykle bywa albo zbyt nabożny wobec własnego życiorysu, albo zbyt suchy, udający „raport z badań”. Rzetelska-Feleszko robi coś innego: traktuje własne życie jak materiał do analizy, ale nie rezygnuje z emocji. Czyta się to trochę jak dobrze skomentowany dziennik prywatny, pisany ręką zawodowej lingwistki, która nie potrafi udawać, że słowa są przezroczyste. Zwłaszcza partie rodzinne – a więc obecność i cień Aleksandra Kamińskiego – niosą wyczuwalne napięcie między szacunkiem dla legendy a trzeźwym oglądem człowieka, który dla Polski był pomnikiem, a dla córki – skomplikowanym centrum grawitacji.
Druga warstwa książki to pamiętnik z życia naukowego – bez tej fałszywej nostalgii, która każe idealizować „złote czasy” polskiej humanistyki. Mamy tu uniwersytety w Łodzi i w Krakowie, PAN-owski Instytut Slawistyki, badania dialektów, kaszubszczyzny, języków mniejszości – ale opowiedziane od środka, z czułością dla szczegółu i z ironią wobec akademickich rytuałów. Kto zna jej prace onomastyczne, rozpozna tę samą cierpliwość wobec faktów: ludzie, środowisko naukowe, instytucje opisani są tak, jak ona zwykła opisywać nazwy miejscowe – z kontekstem, genezą, warstwami znaczeń, a nie tylko w kategoriach „współrzędnych biograficznych”.
Osobliwość tej książki polega na tym, że jest jednocześnie świadectwem epoki i prywatnym rozrachunkiem, ale bez tonu „ostatniego słowa”. Autorka nie szuka alibi ani pomnika; raczej porządkuje własne archiwum pamięci, pokazując, jak z rodzinnej legendy, wojennego i powojennego doświadczenia oraz powolnej kariery naukowej składa się tożsamość, która – paradoksalnie – najchętniej ukryłaby się za przypisami. Dla czytelnika zainteresowanego historii polskiej slawistyki, dziejami inteligencji powojennej czy po prostu Aleksandrem Kamińskim, to lektura cenna. Dla reszty – przykład, że literatura dokumentu osobistego może być czymś więcej niż ciągiem anegdot: może być próbą uczciwej, precyzyjnej autoanalizy, napisanej bez kokieterii i bez taryfy ulgowej dla samej siebie.