Nauczyciel | Teoria i praktyka w kształceniu nauczycieli
Autor: Allen T. Pearson
Wydawnictwo: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, 1994
Okładka: miekka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
Pearson wchodzi w pole, na którym od dziesięcioleci toczy się ta sama jałowa kłótnia: „więcej praktyki!” kontra „więcej teorii!” w kształceniu nauczycieli. Jego książka jest próbą przerwania tego chóru narzekań przez zadanie prostszego, a zarazem bardziej kłopotliwego pytania: co to właściwie znaczy „wiedzieć, jak uczyć”? Autor nie zadowala się zestawieniem mądrych koncepcji pedagogicznych – traktuje nauczanie jako szczególny rodzaj działania praktycznego, osadzonego w określonej wizji świata, człowieka i szkoły. Stąd ten nacisk na „epistemologię praktyki”: nauczyciel nie jest jedynie użytkownikiem cudzych teorii, lecz twórcą własnych, lokalnych „teorii w działaniu”.
W tle pobrzmiewają echa refleksji Schönowskich (praktyk refleksyjny), Dewey’owskich (związek doświadczenia i myślenia) oraz sporów o status pedagogiki jako nauki normatywnej. Pearson nie ulega jednak modzie na bezkrytyczny kult doświadczenia. Dość trzeźwo pokazuje, że praktyka nauczycielska zawsze jest przesycona jakąś teorią – choćby naiwną, potoczną, niespójną. Dlatego sensowne kształcenie nauczycieli nie polega na przeciwstawieniu „życia szkoły” „abstrakcyjnym modelom”, lecz na porządkowaniu, odsłanianiu i konfrontowaniu tych ukrytych założeń z wyraźnie sformułowaną teorią edukacji. W tym znaczeniu teoria nie jest luksusem dla akademików, lecz narzędziem samoświadomości zawodowej.
Polskie wydanie z WSiP-u z połowy lat 90. trafia w moment szczególny: szkoła transformacyjna, a przygotowanie nauczycieli wciąż jeszcze w schemacie późnego PRL-u. Czytane dziś, może wydawać się nieco „suchym” wykładem z filozofii edukacji, ale to właśnie jego zaleta – autor nie oferuje prostych recept ani gotowych „metod aktywizujących”, tylko uparcie wraca do pytania: jaka koncepcja człowieka, wiedzy i społeczeństwa stoi za tym, jak uczysz? Dla kogoś, kto szuka w pedagogice czegoś więcej niż katalogu technik na „trudną klasę”, Pearson będzie raczej rozmówcą niż dostawcą schematów – i to rozmówcą, który zmusza do tego nielubianego, ale koniecznego wysiłku: myślenia o własnej praktyce jak o czymś, co ma własną teorię, a nie tylko „wychodzi” albo „nie wychodzi”.