Eksploracja
Autor: Jacek Pałkiewicz
Wydawnictwo: Zysk i S-ka, 2008
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry plus
Uwagi: autograf J. Pałkiewicza
O książce
„Eksploracja” to w gruncie rzeczy elegancka forma obrony pojęcia „podróżnika” przed jego dzisiejszą inflacją. Pałkiewicz nie urządza tu sentymentalnego pokazu slajdów z życia zawodowego globtrotera, tylko buduje własny rodowód eksploratora: człowieka, który nie tyle „był”, ile „sprawdza”. Zapisem są fotografie – duży format nie jest tu kaprysem drukarskim, lecz deklaracją: to album do stołu, nie do plecaka. Obraz pełni rolę pierwszego zdania w rozdziale, dopiero potem do głosu dochodzi komentarz autora – zwięzły, bez egzaltacji, raczej jak marginalna notatka człowieka, który wrócił z trasy i próbuje samemu sobie wyjaśnić, po co tam właściwie jechał.
Ciekawe, że książkę „otwierają” nazwiska Heyerdahla i Kotljakowa – to więcej niż uprzejmy wstęp. W świecie, w którym wyprawy często przypominają komercyjne eventy z logotypami sponsorów na kurtkach, obecność tych patronów działa jak pieczęć cechu: Pałkiewicz zostaje wpisany w tradycję klasycznej eksploracji geograficznej. Heyerdahl podkreśla w nim upór i odporność na warunki graniczne, ale sam autor stawia akcent gdzie indziej: na niebezpieczeństwie zobojętnienia. Wspomina o ryzyku „uodpornienia na piękno” – to w ustach zawodowego podróżnika brzmi jak wyznanie winy, ale i program: album jest próbą odzyskania zdolności zdumienia, przywrócenia patrzeniu statusu czynności wymagającej wysiłku.
W warstwie obrazowej „Eksploracja” jest czymś pomiędzy kroniką wypraw a atlasem miejsc, które wymykają się turystycznym katalogom. Nie chodzi o „ładne krajobrazy”, lecz o kadry z miejsc przeważnie nienazwanych w masowej wyobraźni – trudnodostępnych, obcych nie tylko geograficznie, ale też kulturowo. Pałkiewicz nie próbuje ich „oswoić” długimi opisami; pozwala fotografiom mówić, a tekst funkcjonuje raczej jak precyzyjnie dobrany podpis antropologa niż reporterska relacja na gorąco. W rezultacie powstaje album, który nie ma ambicji bycia przewodnikiem – to raczej dokumentacja pewnego sposobu bycia w świecie: z jednej strony zawodowego, chłodnego, z drugiej nieustannie walczącego o to, by zdumienie nie stało się tylko efektem ubocznym dobrej pogody i szerokiego kąta obiektywu.