Ogrodowe pasje
Autor: Eugeniusz Radziul
Wydawnictwo: Zysk i Spółka, 2009
Okładka: zintegrowana
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Ogrodowe pasje” to ten typ książki, który w katalogu można by odruchowo zbyć etykietą „poradnik z obrazkami”, a który przy bliższym oglądzie okazuje się raczej prywatnym zielnikiem starego wyjadacza. Radziul nie układa tu ogrodu pokazowego dla magazynu wnętrzarskiego, tylko przeprowadza czytelnika przez cały wachlarz sytuacji, w jakich faktycznie ląduje ogrodnik amator: od nieco żałosnej „rabaty pod oknem” po ambicję posiadania strumyka, pergoli i „leśnego zakątka” na działce 600 m². Podział na rabaty, skalniaki, ogrody naturalistyczne czy zakątki leśne jest w istocie podziałem według sposobu myślenia o przestrzeni, a nie tylko według typu roślin – to duża zaleta, bo uczy patrzenia na ogród jako całość, a nie kolekcję etykiet z łacińskimi nazwami.
Ponad 400 fotografii ma tu funkcję nie tyle dekoracyjną, ile porządkującą wyobraźnię. Zdjęcia nie próbują udawać albumu „cudów świata”, są raczej dokumentacją solidnej praktyki: jak dana bylina wygląda w pełni sezonu, jak trawa pracuje w grupie, co faktycznie dzieje się z paprocią przy oczku wodnym w naszym klimacie. To jest książka ewidentnie pisana z myślą o Polsce, a nie tłumaczony poradnik zza oceanu – widać to w doborze gatunków, w komentarzach o zimowaniu, o kaprysach wilgoci i gleby. Ogrodnik, który ma już za sobą pierwsze rozczarowania „roślinami z folderu”, doceni tę trzeźwość: autor więcej mówi o tym, co *się udaje*, niż o tym, co wygląda efektownie na zdjęciu katalogowym.
Wartość „Ogrodowych pasji” polega więc nie na jakiejś rewolucyjnej teorii ogrodnictwa, lecz na spokojnym, kompetentnym zebraniu tego, co działa, w jednym, dość obszernym tomie. Skorowidz nazw roślin czyni z niego narzędzie do wielokrotnego, punktowego użycia – to książka, do której się wraca z konkretnym pytaniem: co dam na półcień przy wodzie, czym zasłonię pergolę, co zniosłoby suchy skraj trawnika. Jeśli ktoś szuka literackich uniesień, znajdzie je prędzej u Kapuścińskiego niż u Radziula; jeśli jednak szuka towarzysza wieloletniej, nieco obsesyjnej pracy w ogrodzie, ten album-poradnik ma wszelkie dane, by stać się po prostu zaczytaną, poplamioną ziemią książką roboczą.