Ewolucja
Autor: Linda Gamlin
Wydawnictwo: Arkady, 1995
Okładka: twarda
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Ewolucja” Lindy Gamlin to typowy produkt złotej ery serii „Eyewitness” / „Patrzę. Poznaję. Nauka”: cienka, szeroka książka, której prawdziwym tekstem są fotografie i podpisy, a nie ciągły wywód. To nie jest „mały Darwin dla młodzieży”, lecz rodzaj gabloty muzealnej w formacie A4 – zęby rekina, odciski paproci, rekonstrukcje dinozaurów, schematy drzewa życia. Gamlin wykorzystuje klasyczny repertuar popularnonaukowy lat 90.: od „jak zaczęło się życie?”, przez dobór naturalny, aż po DNA, potraktowane jeszcze z pewnym nabożeństwem nowości, a nie jako wszechobecny szkolny banał. Całość zbudowana jest tak, by młody czytelnik nie miał czasu się znudzić: każde rozwarcie to inny miniesej, inne „muzeum na dwóch stronach”.
Siłą tej książki jest materialność dowodów – to ewolucja pokazana „do ręki”. Dziecko (a i dorosły, który nie wstydzi się obrazków) nie dostaje tylko abstrakcyjnych definicji, lecz realne skamieniałości, przejściowe formy, zestawienia kości, ubarwień, kształtów. Z dzisiejszej perspektywy, przesyconej infografikami w internecie, ten typ wizualnego nadmiaru może wydawać się oczywisty, ale w połowie lat 90. była to jedna z najefektywniejszych dróg oswojenia teorii ewolucji: pokazać, że „teoria” opiera się na przedmiotach, które można sfotografować, zmierzyć, porównać. Naukowa treść jest tu skondensowana, czasem wręcz telegraficzna, ale zwykle zaskakująco precyzyjna, bez przesadnych uproszczeń w rodzaju „człowiek pochodzi od małpy”.
W polskim pejzażu wydawniczym tamtego czasu „Ewolucja” miała znaczenie większe, niż sugerowałaby jej objętość. To była jedna z tych książek, które robiły za prywatne mini-muzeum przyrodnicze dla dzieci spoza dużych miast, ucząc przy okazji, że ewolucja jest normalnym elementem wiedzy o świecie, a nie ideologiczną kontrowersją. Dziś może trącić lekką patyną – ikonografia jest typowo dziewięćdziesiątkowa, a niektóre ujęcia tematu zostały w nowszych publikacjach pogłębione – ale jako pierwszy, obrazowy wstęp do myślenia ewolucyjnego nadal ma swój urok. To raczej książka do oglądania niż do „czytania od deski do deski”, ale właśnie w tym tkwi jej dydaktyczna skuteczność: zaciekawia obrazem, a tekst wślizguje się niejako przy okazji.